Zza okien witają ruiny byłego "Wistomu", a na peronie stary szalet zabity deskami. Na dworcu nie ma Wi-Fi, kas biletowych, a bufet wykończyła pandemia. Trzeba też uważać, żeby nie wybić zębów o wyrwy w chodniku. Z pobliskich krzaków wyłaniają się ruiny spalonego drewniaka.
Dworzec kolejowy powinien być wizytówką miasta. Tym bardziej, że w Tomaszowie zatrzymuje się coraz więcej pociągów. Zwłaszcza w okresie wakacji, kiedy przez nasze miasto jeździ więcej składów m.in. do: Krakowa, Gdyni, Zakopanego czy Poznania.
Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł