tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
Sprzedaż Choinek Świątecznych. Tomaszów ul. ...
czytaj dalej »

OSUSZACZE - wynajem, usuwanie wilgoci, tel. ...
czytaj dalej »

Zatrudnimy serwisantów instalacji:
czytaj dalej »
 
Zdarzenia

 Zabijają kłusownicy i watahy psów

 

W okresie zimowym na terenie Nadleśnictwa Smardzewice wzrosła aktywność kłusowników. Strażnicy leśni tylko w ciągu kilku dni zdjęli kilkadziesiąt wnyków. Z jednych wyplątali samca sarny. Bardzo poważnym problemem są także watahy psów, które polują jak wilki. Ich ofiarami pada nie tylko drobna zwierzyna.
Przez ostatnie lata znacznie zmalała działaność kłusowników. Pracownicy Nadleśnictwa Smardzewice mieli nadzieję, że przestępcza działalność, bardzo często będąca tradycją rodzinną, powoli zanika. Mieli podstawy do takich wniosków, gdyż w lasach znajdowali coraz mniej wnyków.
Jednak tegoroczne zimowe patrole wykazały, że tradycja może się odradzać - przynajmniej na terenie Nadleśnictwa Smardzewice. - Jesteśmy poważnie zaniepokojeni - mówi strażnik leśny Zbigniew Wojtaszczyk. - Tylko w ciągu kilku dni zdemontowaliśmy i wywieźliśmy z lasu kilkadziesiąt wnyków. Choć stalowe pętle są proste w konstrukcji, bywają bardzo niebezpieczne dla wszystkich dzikich zwierząt.
Bywa, że strażnicy znajdują w lesie uwięzione padłe zwierzęta, a niekiedy są świadkami dramatyczniejszych zdarzeń. - Widzieliśmy już nieraz zaplątane w linki zwierzęta, które zdychały w strasznych cierpieniach - mówią. - Najczęściej nie mogliśmy już im pomóc. Leśnicy ubolewają, że w takich przypadkach nie mogą szybko dobić konającego zwierzęcia. Zmieniły się procedury dotyczące tzw. humanitarnego strzału. Wcześniej wystarczyło tylko oświadczenie świadka, obecnie trzeba ściągać lekarza weterynarii, który musi określić stan zwierzęcia. Dopiero po stwierdzeniu, że nie da się go odratować zezwala na odstrzał. To powoduje, że wydłuża się czas cierpienia rannego zwierzęcia.
Strażnicy leśni mają też powody do dumy. Dwa tygodnie temu wytropili kozła sarny, który za porostki na łbie zaczepił się o stalową pętlę. Kłusownicy zamontowali linkę na słupku ogrodzenia leśnego, w miejscu, gdzie pokonywały go zwierzęta.
- Na szczęście tego dnia patrolowaliśmy tereny we trójkę, co dawało możliwość skutecznej pomocy - mówią strażnicy. - Zwierzę, choć uwięzione, było w dobrej kondycji i postanowiliśmy je wyplątać. Jeden z nas złapał kozła, czym naraził się na kilka potężnych kopnięć, a reszta odplątywała linkę. Sarny to bardzo delikatne stworzenia, dlatego baliśmy się, że kozioł może dostać ataku serca. Akcja zakończyła się sukcesem i oswobodzone zwierzę z niegroźnymi obrażeniami czmychnęło do lasu.
Dzikim zwierzętom nie zagrażają tylko kłusownicy. - Poważnym problemem stały się grasujące po lasach i polach watahy dzikich psów, nie zawsze bezpańskich. Podejrzewamy, że część z nich ma właścicieli, ale są świadomie wypuszczane - mówi nadleśniczy Marek Dyśko. - Początkowo ich ofiarą padały drobniejsze zwierzęta, np. zające, lub ptactwo. Mamy na to dowody, gdyż ich populacje są w ciągłym regresie. Niestety psy zagryzają również większym zwierzętom.
Strażnicy leśni, jak również myśliwi, twierdzą że psy polują jak wilki. Tropią, a następnie gonią stado, odłączając od niego sztuki słabsze lub młode, a inne okrążają je, biegnąc drogami, duktami czy ścieżkami. Zaszczute zwierzę wpada w zasadzkę i nie ma szans.
- Coraz częściej spotykamy takie watahy - mówią strażnicy. - W ostatnim czasie zauważyliśmy w lesie trzy wielkie psy, które na nasz widok uciekły. W miejscu ich legowiska znaleźliśmy martwą łanię. Miała przegryzioną grdykę, ale nie to było najgorsze. Psy, zjadając ją, wyszarpały z niej płód byczka. Samica jelenia nie miała szans z grupą psów, z pewnością była osłabiona trudnymi warunkami pogodowymi, ciążą, a i nie mogła skutecznie uciekać po grubej warstwie śniegu.
Leśnicy i myśliwi nie mają narzędzi do walki z grasującymi pasami. Po zmianach przepisów, które poprzedzone były długą dyskusją i protestami miłośników zwierząt domowych, nie mogą już strzelać do psów i kotów znajdujących się na terenach leśnych. W tym wypadku jedyną pomocą mogą służyć lokalne samorządy, ale one odmawiają wyłapywania psów z tych terenów.
By zrozumieć do czego zdolne są ich pupile, miłośnicy i obrońcy zwierząt powinni brać udział w patrolach z leśnikami. Może przemówiłby do nich widok rozszarpanej dzikiej zwierzyny.




Na widok strażników leśnych
zaplątany w sidła koziołek
zaczął rozpaczliwie skakać.



Na szczęście zwierzę nie odniosło
poważnych ran i zostało wypuszczone.


Artykuł ukazał się w wydaniu nr 14 (1185) z dnia 5 Kwietnia 2013r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator