tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
UWAGA. DO TEJ KATEGORII OGŁOSZENIA BĘDĄ ...
czytaj dalej »

FOTOWOLTAIKA dla Firm i Osób Fizycznych.
czytaj dalej »

Szczeniaki American Bully ...
czytaj dalej »
 
Relacje

 Wikingowie z "Tkacza"

 





Ona - dyrektorka Ośrodka Kultury "Tkacz". On - instruktor historyczny, prowadzący w ?Tkaczu? Drużynę Słowian i Wikingów ?Sława?. Monika Olczyk i Marcin Mizerski spędzili prawie trzy tygodnie wakacji w norweskiej wiosce wikingów. Spędzili, to mało powiedziane. Wcielili się w skandynawskich wojowników sprzed wieków.
Norwegowie zauważyli, że fiordy, nieskażona przyroda, dary morza, piękne hotele to już za mało dla coraz bardziej żądnych wrażeń turystów z całego świata. Ofertę trzeba rozbudowywać o nowe atrakcje. Stąd w Gudvangen, popularnej miejscowości turystycznej, położonej na szlaku zwiedzania fiordów w środkowej części Norwegii zrodził się pomysł budowy wioski historycznej pod nazwą ?Dolina wikingów?, która ma być czymś w rodzaju skansenu, prezentującego średniowieczny sposób życia. Przed wiekami w tym miejscu była prawdziwa wikińska osada, leżąca u krańca najwęższego norweskie fiordu, obecnie znajdującego się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości.
- Pomysłodawca tego przedsięwzięcia Georg Hansen zaprasza do Gudvangen pasjonatów historii i woluntariuszy z całego świata do odtwarzania życia, obyczajów i kultury średniowiecznej Skandynawii - mówi Monika Olczyk. - Dzięki jego prywatnej pasji powstała drużyna rekonstruktorów, która od kilku lat organizuje w trakcie sezonu turystycznego ?Gudvangen Viking Market?. Jest to spotkanie międzynarodowych drużyn wikińskich na podobieństwo zjazdów, które odbywają się również w Polsce np. na Wolinie. Dziś przedsięwzięcie ?Dolina wikingów? współfinansują także przedsiębiorstwa żyjące z turystyki i zabiegające, by dostarczyć dotykowych wrażeń zwiedzającym Norwegię.
Zorganizowanie osady działającej cały sezon i mającej przez cały ten czas ciekawą turystycznie ofertę okazuje się nie być prostym zadaniem. Stąd pomysł, by ofertę dla turystów z całego świata wspierali swoimi pomysłami wolontariusze cudzoziemcy.
- Pomysł nam się spodobał i postanowiliśmy spędzić wakacje w nieco mniej typowy niż zwykle sposób i połączyć zwiedzanie Norwegii z pracą w wikińskiej wiosce. Naszym zadaniem było ?ożywienie? wioski - mówi Marcin Mizerski. - Dlatego przez cały czas poruszaliśmy się po osadzie w średniowiecznych strojach. Po dwóch dniach pobytu zauważyliśmy, że w wiosce brakuje zajęć dla turystów z dziećmi. Podobnego zdania był także Peter Merett, pracownik muzeum wikińskiego w Yorku, który w Gudvangen prowadził warsztaty szycia butów i rogownictwa. Z naszych rozmów zrodził się pomysł, by dla licznie odwiedzających osadę dzieci prowadzić artystyczne miniwarsztaty.
Tym samym prowadzenie edukacji historycznej dla dzieci ze szkół podstawowych z Tomaszowa, jaką ma w ofercie ?Tkacz?, okazało się bardzo przydatne, wręcz bezcenne przy prowadzeniu edukacji dla młodych Japończyków, Kanadyjczyków, Amerykanów, o Europejczykach nie mówiąc. To, co lubią robić na zajęciach historycznych mali tomaszowianie, spodobało się także dzieciom z innych krajów.
- W efekcie na urlopie robiliśmy to, czym w dużej mierze zajmujemy się na co dzień w pracy, tylko audytorium było międzynarodowe - mówi Marcin.
- Nasze doświadczenie i umiejętności zaowocowały tym, że lepiliśmy w glinie, tkaliśmy z wełny, robiliśmy średniowieczne drewniane zabawki. Pokaz zwykle poprzedzony był krótką opowieścią w języku angielskim na temat tego, co prezentujemy i jak to było w czasach wikingów. Często dzieciom tak się podobało, że nie chciały odejść od naszego stanowiska, więc dawaliśmy im kolejne zadanie, a z rodzicami gawędziliśmy o Polsce i o pracy w domu kultury. Zawsze spotykaliśmy się z serdecznym przyjęciem i wielu turystów z Europy chwaliło się, że ma znajomych albo rodzinę w Polsce i potrafi powiedzieć ?dzień dobry?, ?dziękuję?, czy jak pewni Portugalczycy woleli rozmawiać z nami po polsku zamiast po angielsku - opowiada Monika.
Wioska nie funkcjonowała według z góry nakreślonego planu. Dzięki temu tomaszowianie mieli dużą swobodę działania, mogli wykazać się kreatywnością, oryginalnością i realizować własne pomysły. - Zaskakiwaliśmy Norwegów gotowością do uczenia się, pomysłowością i łatwością robienia ?czegoś z niczego?, co dla nas jest żadną nowością, bo dobry pracownik domu kultury w Polsce po prostu musi umieć improwizować, żeby zmagać się z codziennymi niedostatkami finansowymi - dodaje dyrektorka ?Tkacza?.
- Zdziwiłem się kiedyś, że w wiosce wikińskiej nie ma rybackich sieci, a przecież bardzo by się przydała do prezentacji. Ściągnąłem więc z internetu instrukcję tkania i opis niezbędnych narzędzi. Następnego dnia rano wystrugałem drewniane czółenko, a Norwegów poprosiłem o linę i lniane nici. Po godzinie zaczęli się gromadzić ludzie i pytać, czy jestem rybakiem i gdzie nauczyłem się tego rzemiosła - mówi Marcin. - Nie mogli uwierzyć, kiedy powiedziałem, że to moja pierwsza w życiu sieć.
Norwegowie patrzyli trochę ze zdziwieniem na to, jak skrupulatnie wypełniamy swoje zadania, jak szybko się uczymy i co chwila robimy coś nowego. Choć gdybyśmy chcieli, mogliśmy przez cały czas po prostu ?snuć się? po wiosce w strojach z epoki. Ale kiedy praca jest także prywatną pasją, ciężko nic nie robić. Dlatego z radością uczestniczyliśmy w warsztatach średniowiecznych rzemiosł np. rogownictwa. Tworzywem były kości krowy i łosia.
- W średniowieczu kości zwierząt były dla wikingów takim tworzywem, jakim dziś dla nas jest plastik. Z tą różnicą, że my kupujemy wszystko w sklepie, a oni musieli samodzielnie każdą rzecz wykonać - mówi Monika. - To co kiedyś było życiową koniecznością, dziś często staje się ciekawym hobby. A rzeźbienie w kości wcale nie jest takie trudne.
Trudno się dziwić, że przy takim zapale para z Tomaszowa ma już zaproszenie na przyszły rok.
- Szef projektu poprosił nas o przesłanie własnych sugestii i pomysłów, które mogłyby przyczynić się do rozwoju norweskiego projektu . Mamy również zaproszenie na wikiński festiwal, w którym biorą udział goście z całego świata. Oczywiście to doświadczenie działa i w drugą stronę. Mamy więc pomysł, jak wykorzystać zdobytą wiedzę w codziennej pracy edukacyjnej w ?Tkaczu? - mówi dyrektorka tej placówki.
Monika i Marcin trochę pracowali, trochę się uczyli, trochę zwiedzali. Między innymi w strojach wikińskich popłynęli z wycieczką japońską zwiedzać fiordy.
- Wróciliśmy oślepieni fleszami aparatów japońskich turystów. Chyba każdy z nich zrobił sobie z nami zdjęcie, będąc przekonanym, że fotografuje się z najoryginalniejszymi wikingami na świecie - wspominają.
- W naszej wiosce furorę zrobił miód pitny od znanego producenta spod Tomaszowa. Uznaliśmy, że przy okazji prywatnego pobytu możemy też w sympatyczny sposób promować nasz kraj, zwłaszcza, że w Norwegii na miód pitny mówi się ?mjod?. Prawdopodobnie dlatego, że wikingowie od wieków kupowali miód od Słowian. I jak tysiąc lat wcześniej, tak i teraz Norwegowie byli zachwyceni. Bardzo żałowali, że ich naród nie posiadł umiejętności produkowania napitku idealnego na długie, zimowe skandynawskie wieczory - wspomina Marcin. - Norweska pogoda potrafi doskwierać nawet latem. Okazuje się, że w porównaniu z Norwegią Polska to ciepły i słoneczny kraj. Jednocześnie doceniliśmy komfort współczesnych drewnianych norweskich domów, ale też wikińskich wełnianych namiotów. Zrozumieliśmy, dlaczego wikingowie używali wełny do szycia ubrań, namiotów, a nawet żagli. Wełna sprawdza się w każdych warunkach.
Tomaszowianie polecieli do Norwegi cztery dni po dramatycznym zamachu, jakiego dokonał Anders Breivik w Oslo przed parlamentem i na wyspie Utoya.
- Informacje płynące z Norwegii brzmiały bardzo poważnie i zastanawialiśmy nawet, czy nie odwołać wyprawy. Obawialiśmy się jakichś nadzwyczajnych zaostrzeń na lotniskach i dworcach i wzmożonych patroli policji. Tymczasem przez cały pobyt w Norwegii nie widzieliśmy ani jednego policjanta. Owszem były opuszczone do połowy masztu flagi, kwiaty przed budynkami użyteczności publicznej, słyszeliśmy też o wyłożonych księgach kondolencyjnych, ale tydzień po tym wydarzeniu zaplanowane wcześniej imprezy kulturalne odbyły się zgodnie z harmonogramem. Zdziwiło nas również to, że w 250-tysięcznym Bergen koncert na ulicach miastach w wykonaniu miejscowej filharmonii odbywa się bez żadnej widocznej ochrony. W miejscowościach turystycznych także nie było oznak nerwowości, zagrożenia. Premier Norwegii Jens Stoltenberg zaapelował, żeby żyć normalnie i Norwegowie starają się to realizować - mówią tomaszowscy wikingowie.


Agnieszka Łuczak   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 36 (1103) z dnia 9 Września 2011r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator