tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
RTV Serwis D. Kurzyk naprawa telewizorów, kamer, ...
czytaj dalej »

UWAGA. DO TEJ KATEGORII OGŁOSZENIA BĘDĄ ...
czytaj dalej »

CYKLINOWANIE, układanie parkietów, renowacja ...
czytaj dalej »
 
Aktualności

 Walczą o Piłsudskiego

 
Zgodnie z rozporządzeniem ministra MSWiA do 30 października Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Mostowych z Piotrkowa miało termin zakończenia inwestycji na terenie alei Piłsudskiego aż do drogi krajowej nr 8. Na piątek, 6 listopada wyznaczono odbiór robót. Tymczasem zleceniodawca - Zarząd Dróg Powiatowych - trzy dni przed tym terminem był pewien, że nie wszystko zostało i zostanie zrobione. Jeden z radnych powiatu twierdzi jednak stanowczo, że za taki stan odpowiada nie tylko wykonawca, ale również zleceniodawca.





Ta jedna z większych inwestycji powiatowych od samego początku budziła wiele emocji wśród mieszkańców. Być może dlatego, że dotyczyła praktycznie ścisłego centrum. Po, i tak zatłoczonej, alei wciąż jeździł ciężki sprzęt, kierowcy wytykali utrudnienia. Mieszkańcy nie narzekali tylko na to, często krytykowali również sposób wykonywania prac i ich niekiedy mizerne rezultaty. Trudno się dziwić. Główny wykonawca miał na wykonanie inwestycji około 8 miesięcy, a na terenie budowy przebywał pod koniec terminu jej zakończenia sporadycznie.
Przetarg na remont Piłsudskiego rozstrzygnięty został 27 lutego i obejmował 38 różnych zadań. Głównymi pracami była wymiana chodników (również na środkowym pasażu alei) od pl. Kościuszki aż do ul. Bema, ławek, krawężników, a także budowa wysepek na przejściach dla pieszych, odnowa zieleni i co chyba najbardziej interesuje kierowców, remont nawierzchni drogi od ronda Piłsudczyków aż do skrzyżowania z drogą krajową nr 8.
Prace ruszyły jeszcze przed świętami wielkanocnymi, ale tylko w alei. Wykonywane były z dala od targu miejskiego, by nie utrudniać ludziom zakupów. Wymiana ciągów pieszych na kostkę starobrukową wykonywana była sukcesywnie i starannie przez wybranego przez piotrkowską firmę podwykonawcę. Jedyną wpadką było położenie chodnika, w niektórych miejscach w taki sposób, że podczas opadów tworzyły się ogromne kałuże. Powodem był brak rowka odprowadzającego, podniesienie poziomu samego chodnika nad stan zerowy przydrożnych budynków. W efekcie woda wlewała się do ich wnętrza.
Mimo to firma pracowała sumiennie po dziesięć lub więcej godzin dziennie. Gdy praktycznie kończyli główne prace na swoim terenie, czyli w alei, dopiero zaczął pojawiać się główny wykonawca.
Sfrezował część nawierzchni „wylotówki” od strony „ósemki” i położył pierwszą warstwę nawierzchni. Później nadszedł czas na frezowanie asfaltu do ronda Piłsudczyków. PRDM położył jeszcze dwie wysepki dla pieszych i zniknął, zostawiając rozgrzebaną pracę i dziury. Po odcinku leśnym jeszcze jakoś się jeździło, ale w mieście kierowcy, szczególnie większych samochodów, denerwowali się i mówili, że to tragedia. Ciężarówki, pokonując niektóre odcinki, przechylały się niebezpiecznie na drzewa. Policja miała także na tej drodze coraz więcej interwencji. Powód? Kierowcy zgłaszali najechania na wyrwy. Rezultat - zniszczone opony i felgi. W końcu, firma zaczęła kłaść nawierzchnię. Robiła to jednak na raty, czasami późnymi wieczorami. Często po zakończeniu jednego etapu prac, ładowano cały sprzęt ciężki i wyjeżdżano, by pojawić się znów za dwa dni.
A termin 30 października zbliżał się nieubłaganie. Doszło do tego, że Jacek Killman, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych wciąż musiał upominać przedsiębiorstwo, by prace szły naprzód. Mimo to i tak twierdził, że PRDM nie zdąży.
O tym już dawno informował również Andrzej Wodziński, radny powiatu i przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Publicznego i Transportu, dla którego żadna inwestycja drogowa powiatu, przynajmniej na terenie miasta, nie ma tajemnic. Ostatni raz próbował jeszcze raz poruszyć ten problem na sesji Rady Powiatu, ale nikogo z Zarządu Powiatu nie bardzo to interesowało. Wodziński nie poprzestał i 2 października wysłał pismo do starosty, w którym poinformował o poważnych zaniedbaniach.
- Zgodnie z przedmiarem robót oznakowanie poziome jezdni miało być wykonane z żywic chemoutwardzalnych – mówi. – A tymczasem obecne temperatury i wilgotność są wrogami takich materiałów. Identycznie sprawa wygląda z wykonaniem trawników, których miało zostać rozłożonych aż 26.200 mkw. Przypomnę tylko, że na każdy metr kwadratowy takiej trawy należy wylać 0,2 m sześc. wody (tak określają normy). Jak to zrobić, gdy mamy już przymrozki? Jeżeli prace zostaną wykonane w tych technologiach, to na wiosnę trzeba będzie wszystko rwać, bo to będzie zwykły bubel - dodaje.
Właśnie z tego względu Wodziński w piśmie do starosty wnosi, aby wykonawca zapewnił przedłużony ponadterminowy okres gwarancyjny.
Tymczasem Jacek Killman już wie, że PRDM wykonuje oznakowanie w innych, prostszych i tańszych technologiach.
- My tego nie zostawimy, w przyszłym roku wykonawca będzie musiał wszystko poprawiać - zapewnia.
Nasuwa się jednak pytanie, kiedy wykonawca to zrobi i czy nie będzie problemów z rozliczeniem. Przecież stosowana obecnie technologia jest dużo, dużo tańsza od tej ujętej w dokumentacji?
Do samego przetargu A. Wodzieski również ma uwagi.
- Przede wszystkim, dlaczego Zarząd Dróg Powiatowych dał wykonawcy, na niezbyt skomplikowaną inwestycję aż tyle czasu? - pyta. - To wszystko można było zrobić do końca sierpnia, a później mielibyśmy czas na wskazanie ewentualnych poprawek. A tak firma zbyt dosłownie wzięła do siebie wiersz J. Tuwima i wpadała na dzień, czasami na dwa do Tomaszowa, w przerwach między innymi, widocznie ważniejszymi, pracami – dodaje.
Jednocześnie Wodziński, tak jak i Killman podkreślają, że takie sytuacje będą się pewnie jeszcze powtarzać. Przynajmniej do momentu, gdy przy rozstrzygnięciu przetargów najważniejsza będzie najniższa oferta, a nie opinia o wykonawcy. - Takie mamy jednak prawo przetargowe - dodaje A. Wodziński. - Ale dlaczego powiat wciaż powiela ten sam błąd i daje zbyt długie terminy realizacji, co w znacznym stopniu utrudnia rozliczenia z wykonanych prac? - pyta.
Przypomnijmy, że do tego zadania zgłosiło się 7 firm. Najdroższa wykonałaby inwestycję za 6,5 mln zł. Powiat miał jednak tylko 5 mln zł. Ostatecznie wygrała firma, która zaoferowała cenę zaporową 3,7 mln zł (o ponad milion niższą niż poprzedni zgłaszający). Zarząd Powiatu nie krył wtedy zadowolenia z oszczędności.
Warto podkreślić jeszcze jeden wątek. PRDM wykonuje prace na odcinku od pl. Kościuszki do K-8, ale z wyłączeniem ronda Piłsudczyków i nawierzchni jezdnych od niego odchodzących. To całkowicie inna inwestycja wykonywana przez inną firmę. Kosztuje 250 tys. zł ale część środków pochodzi właśnie z oszczędności z opisywanego przetargu. Zauważmy jednak, że przy schetynówce mamy 50 proc. dofinansowania, w tym przypadku jest nieco mniej. Dlaczego ZDP nie włączył ronda do całości?
Pytań o tę inwestycję jest o wiele więcej. Dlaczego nie ubiegano się o środki na położenie nowej nawierzchni w alei? Teraz przy chodnikach pozostały rowy, a to nowa przeszkoda np. dla osób niepełnosprawnych. Ponadto miasto jeszcze w trakcie przygotowywania się przez powiat do inwestycji prosiło o zwłokę. Po to, by lepiej dopracować zadanie do zbliżającej się rewitalizacji centrum miasta. Podkreślali także, ze zakład energetyczny chce wymienić słupy oświetleniowe. Teraz, by wykonać nową sieć elektryczną, trzeba będzie rwać kostkę. Ale do takich rzeczy już w mieście się przwyczailiśmy.


war   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 44 (1007) z dnia 5 Listopada 2009r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator