tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
Sprzedaż Choinek Świątecznych. Tomaszów ul. ...
czytaj dalej »

PRYWATNY gabinet ginekologiczno-położniczy lek. ...
czytaj dalej »

PRYWATNY gabinet ginekologiczno-położniczy KAMILA ...
czytaj dalej »
 
Aktualności

 Ulica to nie miejsce dla dzieci

 



Wolontariusze „Arki Noego”
zaangażowani w program streetworkingu.


Pomoc, która wychodzi i znajduje człowieka, który jej potrzebuje. Nie jest jednak wyręczaniem go przez dostarczanie do miejsca jego pobytu jedzenia czy innych rzeczy. Ma raczej na celu takie zmotywowanie tej osoby, by sama chciała i czuła potrzebę aktywnego poszukiwania stosownego dla siebie wsparcia. To właśnie jest streetworking, czyli dosłownie - praca na ulicy. W języku polskim określenie to nie kojarzy się zbyt pozytywnie. A powinno.
Streetworking jest formą pracy socjalnej polegającą na pracy z podopiecznymi w ich środowisku. Wywodzi się z metody outreach, czyli „sięgania poza”. Poza barierę biurka, gabinetu, instytucji, by dotrzeć do człowieka, który z różnych powodów nie korzysta z pomocy w konwencjonalny sposób. Do ludzi, którym zwykle nikt nie chce dać szansy, spisując ich na straty. Źródłem tej metody są działania podejmowane w Stanach Zjednoczonych w połowie XX w., a nakierowane na licznie powstające gangi młodzieżowe. Wtedy głównym celem było zapobieganie przestępczości nieletnich. W latach 70. działalność ta rozprzestrzeniła się w Europie Zachodniej, obejmując swoim zasięgiem kolejne grupy docelowe. Na początku lat 90. streetworking trafił do Polski. Upowszechniają go coraz liczniejsze organizacje.
W 2009 r. realizację programu docierania do dzieci i młodzieży tzw. ulicy poprzez streetworkerów rozpoczęło w naszym mieście Stowarzyszenie Pomocy „Arka Noego”. - Pomysł takiej pracy zrodził się poprzez uczestnictwo w szkoleniu z programu przeciwdziałania alkoholizmowi „Coffee House” - wyjaśnia szef „Arki” Marek Markiewicz. - Nasi streetworkerzy to osoby przygotowane do aktywizacji dzieci i młodzieży w ich czasie pozaszkolnym, docierający do tej grupy poprzez bezpośrednie spotkania w miejscach ich najczęstszego przebywania. W Tomaszowie w przedsięwzięciu tym udział biorą także studenci resocjalizacji.
Tzw. „dzieci ulicy” - kilku-, kilkunastoosobowe grupki dzieci i młodzieży, gromadzące się w godzinach popołudniowych i wieczornych na placach zabaw, przed blokami, w bramach lub w miejscach, które niejeden dorosły omija po zmroku. Często budzą strach, bo zgodnie z powszechną opinią nigdy nie wiadomo co zrobią, jak się zachowają. Rzadko zastanawiamy się co sprawia, że spędzają wolny czas właśnie w taki sposób. Czemu wybierają ulicę zamiast własnego domu. By je zrozumieć, trzeba najpierw poznać ich środowisko i problemy. Wiele z nich pochodzi bowiem z rodzin rozbitych, dysfunkcyjnych. Bywają świadkami libacji alkoholowych i przemocy. Nieobce są im różnego rodzaju używki. Nie potrafią poradzić sobie z negatywnymi emocjami, z czego biorą się problemy w szkole, a nawet konflikty z prawem. Szansę na zmianę tej sytuacji dają im właśnie streetworkerzy.
- Streetworking jest dla odważnych. Praca ta nie może bowiem polegać na czekaniu w sali czy na boisku aż młodzi sami przyjdą. Skuteczność tej formy działań jest zależna od aktywności streetworkera. To on ma obowiązek wyjść do dzieci, wprost „odnaleźć je”, gdyż często patologiczność rodziny powoduje zanik u nich własnej inicjatywy. Takie młode jednostki same nie przyjdą i nie skorzystają - trzeba ich umiejętnie zachęcić, zwłaszcza na początku - podkreśla M. Markiewicz. Jak wymienia, do zadań grupy realizującej program należało: stymulowanie społecznie pożądanych zachowań, rozbudzanie zainteresowań, wskazywanie i stwarzanie możliwości realizacji zaproponowanych przez podopiecznych ostatecznych inicjatyw, wspieranie w sytuacjach kryzysowych, wyławianie talentów i pomoc w ich dalszym rozwoju. - Wiele osób, myśląc o pracy ulicznej, uważa, że celem organizacji jest zabawienie młodzieży, danie im zajęcia. Uważają, że musi być szczególnie nagłośniona w mediach, by ściągnąć uwagę. To mylne myślenie. Organizacja, która tak postępuje, pokazuje, że jej celem jest promowanie samej siebie. Prawdziwa praca streetworkerska to praca jeden na jeden. Długofalowa. Tu nie ma efektów po miesiącu. One pojawią się z czasem, gdy zostanie nawiązane wzajemne zaufanie.
Program realizowany był etapami. Pierwszym było opracowanie tzw. mapy problemu. Określenie gdzie i w jakiej liczbie przebywają nieformalne grupy młodzieżowe. W jakim wieku są te osoby. Z jakimi problemami się borykają. Dlaczego spędzają czas w taki właśnie sposób. Drugim etapem było nawiązanie kontaktu i, w dalszej kolejności, zaproponowanie im innych form zagospodarowania wolnych chwil. W tym celu organizowano regularne mecze piłki nożnej na boisku szkolnym, a pod koniec października stowarzyszenie wynajęło na zajęcia sportowe halę przy ul. Farbiarskiej. Systematycznie, co tydzień, uczestniczyło w nich kilkanaście osób. (Zajęcia odbywają się również obecnie, w soboty w godz. 13.00-15.00 i są otwarte dla wszystkich chętnych.) W siedzibie „Arki” pełniono dyżury dla osób, które zdecydują się przyjść i porozmawiać. W kwietniu i październiku zorganizowano warsztaty rapowe z zespołem Full Power Spirit, zapraszano na nie młodzież, z którą wcześniej nawiązano kontakt. Ponadto istniała możliwość skorzystania ze stołu do tenisa, bilardu. Odbyły się też spotkania wigilijno-noworoczne ph. „Razem w Nowy Rok” z udziałem kilkudziesięciu osób.
- Innym istotnym elementem streetworkingu jest praca z rodziną. Zwykle zaczyna się od krótkich kontaktów telefonicznych, potem są wizyty w domach. Najważniejsze, by rodzice zaczęli interesować się dziećmi i uwierzyli, że są w stanie im pomóc - twierdzi Markiewicz. - Praca na ulicy przyniosła też kilka niezaplanowanych działań. Należała do nich, np. pomoc interwencyjna. Byliśmy wszędzie tam, gdzie potrzebowano nas do zmotywowania kogoś do porzucenia szkodliwego picia czy brania narkotyków. Pomagaliśmy w znalezieniu ośrodka dla osób uzależnionych od narkotyków. W wyniku tych interwencji leczenie podjęły 42 osoby do 25 roku życia. Kilkanaście osób skorzystało również z innych form pomocy, m.in. rzeczowej w postaci żywności i ubrań oraz indywidualnej pomocy psychologicznej.
Stowarzyszenie kontynuuje działania podjęte w ubiegłym roku. - Podtrzymujemy kontakty i poszukujemy nowych osób chętnych do pracy jako pedagodzy ulicy. Zapraszamy również studentów pedagogiki do odbywania praktyk właśnie w takiej formie - zachęca Marek Markiewicz.


wk   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 19 (1034) z dnia 13 Maja 2010r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator