tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
Sprzedaż Choinek Świątecznych. Tomaszów ul. ...
czytaj dalej »

REUMATOLOG specjalista internista ANNA GŁOWA - ...
czytaj dalej »

Zatrudnimy serwisantów instalacji:
czytaj dalej »
 
Relacje

 Udzielił 5.145 ślubów

 





Z Jerzym Trachtą, zastępcą kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Tomaszowie Mazowieckim rozmawia J. Pampuch.
- Już niedługo, bo w lutym 2010 roku miną 23 lata, jak zacząłeś pracować w tomaszowskim USC na stanowisku zastępcy kierownika. To szmat czasu i ewenement wśród miejskich urzędników.
- Tak się złożyło. W początkach 1987 roku otrzymałem propozycję pracy w USC. Miałem wtedy 28 lat i tylko trochę doświadczenia w administracji. Byłem wtedy kwatermistrzem hufca ZHP w Tomaszowie, któremu podlegała stanica we Fryszerce i pałac w Ujeździe.
- Kierownikiem USC był wtedy Jerzy Adamski, a prezydentem miasta, któremu USC bezpośrednio podlega, Norbert Burdziak. Czy to oni wprowadzali cię w arkana nowej funkcji?
- Głównie Adamski, ale uzupełniałem też wiedzę na różnych szkoleniach i kursach. Uzyskałem również aplikację urzędnika samorządowego.
- Pamiętasz pierwszy ślub, którego udzieliłeś?
- Oczywiście. To był wojskowy ślub. Panna młoda była córką zastępcy dowódcy Jednostki Wojskowej w Glinniku, a jej wybranek młodym oficerem. Z tego, co wiem, są szczęśliwym małżeństwem do dzisiaj. Pracę w USC zacząłem 2 lutego, a ten ślub był 7 lutego, a więc w pierwszym tygodniu pracy.
- Ile ślubów było przez te lata?
- Do 28 listopda br. miłość i uczciwość małżeńską obiecało sobie przede mną 5.145 par.
- Tyle par, tyle lat. Czy były jakieś ciekawe, dramatyczne, komiczne zdarzenia w czasie ceremonii?
- Bardzo dużo. Bywało, że uroczystość odwoływano dosłownie w ostatniej chwili. Choć nie miałem zdarzenia, by któreś z narzeczonych uciekło już z sali ślubów. Pierwszych ślubów udzielałem ubrany w długą togę (dzisiaj wystarcza ciemny garnitur i łańcuch z orłem na szyi - dop. JP). Zdarzyło się raz, że fotograf przydepnął mi połę togi, ja dałem krok i fotografujący runął jak długi. Inne zdarzenie z gatunku komicznych, to żona całująca w rękę męża, gdy ten nałożył jej na palec obrączkę. Nie muszę tłumaczyć, że zwyczajowo bywa odwrotnie. Męskim szowinistom pewnie się to podobało. Bywało, że któreś z oblubieńców wybuchało płaczem albo śmiechem w trakcie, bądź co bądź, podniosłej chwili.
- Najstarsza para, którą połączyłeś węzłem małżeńskim?
- „Pan młody” miał 89 lat. Wybranka 73. Powód ich decyzji o małżeństwie był prozaiczny, jak mi wyznał narzeczony. Byli razem już wcześniej, on chciał zostawić jej dorobek swojego życia. Mógł to zrobić zapisem darowizny przed notariuszem, ale jak powiedział, ślub w USC jest tańszy niż akt notarialny, a żona wszystko dziedziczy automatycznie i nie zapłaci podatku od darowizny. Dodam, że ów „młody” był kawalerem.
- Czy udzielałeś ślubów poza siedzibą USC?
- Tak, udzielałem takich ślubów w szpitalu, w domach opieki (DPS). Był też ślub nad Zalewem Sulejowskim i w nagórzyckich grotach. Ot, taki kaprys narzeczonych, ale nie zalecany przez przepisy. Stanęło też przede mną, jako urzędnikiem, dwóch panów. Nie było to jednak to, co sobie pomyślałeś (śmiech) to był ślub per procura. To przypadek, kiedy jedną ze stron reprezentuje pełnomocnik, prawnie ustanowiony. Ten ślub łączył pana z Tomaszowa z panią z USA, która nie mogła przyjechać, więc reprezentował ją pełnomocnik.
- A propos ślubów par mieszanych narodowościowo. Dużo takich par było?
- Sporo. Tomaszowianki mówiły „tak” obcokrajowcom i odwrotnie. Był pan młody z Bahrajnu, aż musiałem sprawdzić na mapie, gdzie to jest.
- A różnice wieku oblubieńców?
- Pamiętam, że raz on był starszy od niej o 30 lat. Zdarzyło się i tak, że córka „pana młodego” była starsza od przyszłej macochy. Odwrotnie też bywało. Wybranka była dużo starsza od przyszłego męża.
- A słynne osoby stawały przed tobą, by powiedzieć sobie tak?
- To zależy, kogo uznawać za słynną osobę. Udzielałem ślubu np. Izabeli Kunie, aktorce pochodzącej z naszego miasta.
- Czy udzielałeś ślubu swoim krewnym?
- Tego zabraniają przepisy, jeśli chodzi o bliską rodzinę, np. córkę. Jako ciekawostkę podam, że odkąd jestem urzędnikiem USC, nie byłem też świadkiem na żadnym ślubie.
- 23 lata w USC to długi okres. Czy zdarzają ci się już pary, rodzicom których udzielałeś ślubów?
- Już się zdarzyło. Zaliczałem to do szczególnie miłych zdarzeń. To sympatyczne, gdy któreś z rodziców mówi, że udzielałem im ślubu przed dwudziestu laty.
- Od jesieni 1997 roku można zawierać małżeństwa konkordatowe. To znaczy, że ślub zawarty w kościele nabiera skutków prawnych po dopełnieniu przez narzeczonych i duchownego formalności w USC. Czy zmniejszyła się w związku z tym ilość ślubów zawieranych w USC?
- Początkowo tak, ale coraz więcej par ślubuje sobie i w kościele, i w USC lub tylko w USC (w tym drugim wypadku, to moje prywatne szacunki).
- Gdy zaczynałeś pracę, USC mieścił się w bocznym budynku magistratu. Teraz od 21 lat w pięknej willi zwanej pałacem ślubów.
- Mamy najpiękniejszą siedzibę w szerokiej okolicy, która wypiękniała po zakończonym niedawno remoncie. W roku przyszłym planujemy zmianę wystroju wnętrza tzn. mebli, dywanów. To oczywiste, że tak ważne wydarzenie jak ślub czy wręczenie Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie powinno odbywać się w ładnej scenerii. Bywa, że pary spoza Tomaszowa decydują się na ślub w naszym Pałacu Ślubów, co nie stanowi problemu.
- Jesteś zastępcą kierownika USC, od ponad roku masz nową szefową, Monikę Ronek. Jak wam się układa współpraca?
- Bardzo dobrze. Dzielimy się obowiązkami, tzn. pani kierownik powierza mi ich część. Bo USC to nie tylko śluby i złote gody, to również rejestracja urodzeń i zgonów, wydawanie szeregu odpisów aktów i różnych zaświadczeń. To duża robota administracyjna, do tego bardzo odpowiedzialna, bo błędy mogą skutkować poważnymi konsekwencjami. Mamy w USC bardzo dobrze zgrany zespół ludzi, często z dużym stażem, a tym samym doświadczeniem. Obecnie od kilku lat komputeryzujemy dane z ksiąg stanu cywilnego (urodzenia, śluby, zgony) z okresu stu lat wstecz. To żmudna praca, ale ułatwi działania w przyszłości.
- Dziękuję za rozmowę i życzę „szczęśliwej ręki” w łączeniu kolejnych par małżeńskich.
Rozmawiał J. Pampuch


Artykuł ukazał się w wydaniu nr 51 (1014) z dnia 24 Grudnia 2009r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator