tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
PRYWATNY gabinet ginekologiczno-położniczy lek. ...
czytaj dalej »

UROLOG SPECJALISTA DR N. MED. K. DĄBROWSKI. USG. ...
czytaj dalej »

UWAGA. DO TEJ KATEGORII OGŁOSZENIA BĘDĄ ...
czytaj dalej »
 
Kultura

 Taniec to nie tylko pasja, to sposób na życie

 
Każdy sezon zaczynają i kończą znaczącymi sukcesami. Kolejne turnieje i mistrzostwa tylko potwierdzają ich klasę i ugruntowują wysoką pozycję w tanecznym świecie. Od dwudziestu już lat tancerze Tomaszowskiego Klubu Tańca Towarzyskiego „Cantinero” wracają z nich z najwyższymi trofeami, przynosząc chlubę swoim rodzinom, trenerom i miastu.



Cantinero tuż po przeprowadzce do MOK-u.


- Nie zawsze było tak różowo. Początki były bardzo trudne - przyznają Alina i Grzegorz Rybiccy, założyciele TKTT „Cantinero”. - Kiedy zaczynaliśmy, większość klubów usytuowanych było w dużych miastach, tj. Warszawa, Kraków. Olsztyn, a ich tancerze dominowali na parkietach. Zarówno im, jak i sędziom trudno było pogodzić się z myślą, że pary z małych miast mogą prezentować równie wysoki poziom i stanąć na„ pudle”. Musieliśmy włożyć dużo pracy w to, abyśmy zostali zauważeni. Nie żałujemy jednak ani jednego dnia, który poświęciliśmy na pracę z młodzieżą. Dzięki niej nie mamy czasu się zestarzeć.
Państwo Rybiccy poznali się w liceum. Potem, gdy wyjechali z Tomaszowa na studia, ich drogi rozeszły się. W Opolu pan Grzegorz był nie tylko pilnym studentem kierunku kulturalno-oświatowego i słuchaczem studium choreograficznego, ale również tancerzem w studenckim klubie tańca towarzyskiego. Został nawet mistrzem Opola i opolszczyzny w standardzie. Po powrocie do Tomaszowa przez pewien czas uczył muzyki w jednej ze szkół podstawowych. W 1985 roku w Miejskim Centrum Kultury zorganizował pierwsze kursy tańca towarzyskiego, które potem przerodziły się w szkołę tańca. Na jednych z zajęć pojawiła się pani Alina (która notabene została pierwszą mistrzynią ziemi piotrkowskiej) i... tak to się zaczęło.
Z MCK Grzegorz Rybicki przeniósł się do osiedlowego klubu „Podkowa” na Niebrowie, gdzie podjął pracę instruktora k.o. Powstała tam wtedy dziecięca formacja „Vadis”, czwarta formacja w Europie, zdobywcy „Srebrnego aplauzu” na festiwalu w Koninie. W 1989 roku Rybiccy podjęli współpracę z „Pegazem”, innym klubem osiedlowym, od którego nazwę przejął założony tam przez nich Klub Tańca Towarzyskiego. „Pegaz” stał się zalążkiem późniejszego „Cantinero”. Początkowo naukę tańca pobierała tylko młodzież i uczniowie ostatnich klas podstawówki, z czasem do klubu zaczęły przychodzić młodsze dzieci. Dziś są to nawet sześcio-, siedmiolatki. - Czasami rodzice przyprowadzają nawet czterolatki, ale to na naukę tańca towarzyskiego zdecydowanie za wcześnie. Takie maluchy nie są w stanie zapamiętać nawet podstawowych kroków. One chcą się bawić - tłumaczy pani Alina.
W 1991 roku KTT „Pegaz” zorganizował Ogólnopolski Turniej Tańca Towarzyskiego o Puchar Prezydenta Miasta. Nie było jeszcze na nim par reprezentujących najlepsze kluby tańca w Polsce, ale popatrzeć było już na co. Pojawiły się pierwsze sukienki obszywane cekinami, brylancikami i strusimi piórami. Młodzieńcy prezentowali się we frakach i lakierkach. - Za profesjonalnymi butami do tańca jeździło się wtedy po całej Polsce - wspomina Grzegorz Rybicki, który obecnie jest nie tylko trenerem i choreografem, ale również sędzią kategorii pierwszej.
Przełomowym momentem w działalności klubu okazała się przeprowadzka do Miejskiego Ośrodka Kultury, która miała miejsce w 1994 roku. To wtedy KTT „Pegaz” zmienił nazwę na „Cantinero”. Nadal jednak trzon klubu stanowili najlepsi tancerze z „Pegaza”, na czele z Wojtkiem Grudzińskim i Ewą Dziedzic, którzy wraz z innymi tancerzami (m.in. Kasią Jaremek i Darkiem Rogowskim, Pauliną Szkudlarz i Kamilem Bulińskim, Agnieszką Swarbułą i Bartkiem Porczykiem, Kasią Rybicką i Piotrem Wochniakiem, Emilią Kubik i Jakubem Walewskim) przecierali innym tomaszowskim parom szlaki do klas mistrzowskich. Nie sposób wymienić wszystkich tancerzy, którzy przez te lata ćwiczyli pod okiem tomaszowskich szkoleniowców. Wielu z nich przywoziło z turniejów tytuły wicemistrzów i mistrzów okręgu, Polski, mistrzów Polski w klasach, byli finalistami i półfinalistami międzynarodowych turniejów tańca sportowego. W karierze Grzegorza Rybickiego zdarzyło się również wyszkolenie mistrzów i wicemistrzów Polski disco w parach i solo oraz mistrza Polski w hip-hopie. Został nim Radek Nadkański, który potem tańczył u Józefowicza w Teatrze Buffo, a obecnie prowadzi szkołę tańca w Stanach. Nie on jeden zresztą. Inny tancerz „Cantinero” - Jarek Radzimierski - podstawy tanecznej wiedzy przekazuje swoim uczniom w Filadelfii.
- Dotykał nas i dotyka zawsze jeden problem. Najzdolniejsi tancerze często odchodzą od nas po maturze i musimy zaczynać wszystko od początku - mówi Alina Rybicka. - Ale nasza młodzież to zawsze byli i są bardzo ambitni ludzie. Wielu z nich podejmowało studia na tak renomowanych uczelniach, jak SGH, SGGW, łódzka filmówka. Są aktorami, ekonomistami, prawnikami, lekarzami. Mamy też pierwszą kobietę pilota w armii polskiej.
Są tancerze, którzy wybierają inną drogę życiową niż taniec, są jednak i tacy, którzy dla tańca są gotowi na największe poświęcenia, bo trzeba nie lada determinacji, by średnio trzy razy w tygodniu dojeżdżać na zajęcia z Bełchatowa, Opoczna, Radomska czy Piotrkowa. Okazuje się bowiem, że nie wszyscy tancerze „Cantinero” to tomaszowianie. Dawid Fiszer i Kasia Rawska, aby spędzić ze sobą na sali treningowej trzy godziny, dwie godziny muszą poświęcić na dojazdy. Dawid przyjeżdża do Tomaszowa z Bełchatowa, Kasia z Radomska. Lata wyrzeczeń jednak się opłacały. Zostali mistrzami Polski w klasie B, a niedawno zdobyli międzynarodową klasę taneczną S.
Wśród najlepszych tancerzy „Cantinero” jest też syn państwa Rybickich - Jakub, to już można powiedzieć tancerz klasy światowej. - Kiedy byłem mały, wcale nie chciałem zostać tancerzem, tylko wolałem grać w piłkę z kolegami - mówi. - Rodzice zabierali mnie jednak na organizowane przez siebie obozy taneczne. Pewnego dnia postanowiłem spróbować i tak tańczę już od 15 lat - dodaje ze śmiechem. Kiedy jako piętnastolatek zdobył tytuł wicemistrza Polski juniorów, postanowił, że z tańcem zwiąże swoją przyszłość. Zamienił tomaszowskie II LO (choć nauka szła mu dobrze) na eksternistyczną szkołę w Warszawie, a niedługo potem przeniósł się do Moskwy, gdzie mieszkała jego ówczesna partnerka. Stamtąd, pomiędzy turniejami, przyjeżdżał do Polski zdawać maturę. Obecnie studiuje taniec w Wyższej Szkole Umiejętności w Kielcach. Oczywiście zaocznie, bo inaczej nie miałby czasu na trenowanie ze swoją nową partnerką Aliną Nowak (która również wzięła urlop dziekański na swojej krakowskiej uczelni, by tańczyć w parze z Kubą) oraz na pomaganie rodzicom w prowadzeniu treningów z młodszymi kolegami. Jego celem jest zdobycie tytułu mistrza świata.
Nie tylko Jakub, ale i pozostali tancerze mają na to szanse, bo państwo Rybiccy współpracują z najlepszymi szkoleniowcami w kraju i za granicą. Wśród nic hwymienićwymienić można choćby Annę i Lecha Romankiewiczów (wicemistrzowie świata w standardzie), Iwonę i Arka Pavloviczów, Aleksandra Litvinienkę (zajął drugie miejsce na ubiegłorocznej Eurowizji tanecznej), Carol MacRaild, Alasana Watta z Senegalu, Roberta Wotę. W ten sposób tancerze doskonalą różne style taneczne, w tym balet. Szkoleniowcy przyjeżdżają na warsztaty do Tomaszowa, ale zapraszani są też na obozy taneczne, których Rybiccy zorganizowali już dwadzieścia. Wspólnie z MOK przez wiele lat byli organizatorami Ogólnopolskich Turniejów Tańca Towarzyskiego o Puchar Prezydenta Miasta oraz o tomaszowskiego niedźwiadka (tańczyli w nich m.in. znani później z tanecznych programów telewizyjnych Ania Bosak czy Rafał Maserak). Ze względu na ogromne koszty, których wymaga właściwa oprawa takich turniejów (wcześniej ich organizację sponsorowała m.in. Ceramika Paradyż), musieli zrezygnować, ale mają nadzieję, że kiedyś uda im się do tych tradycji powrócić.
Zarówno utytułowani tancerze „Cantinero”, którzy z klubem związani są od wielu lat, jak i ci najmłodsi, którzy dopiero stawiają w nim swoje pierwsze taneczne kroki podkreślają, że panuje tu niepowtarzalna atmosfera. - Przy rozwiązywaniu konfliktów, które są nieuniknione, gdy dwie osoby o różnych osobowościach spędzają ze sobą tyle czasu, zawsze możemy liczyć na trenerów, a gdy sprawa jest poważniejsza, mamy do dyspozycji psychologa, który jeździ też z nami na wszystkie obozy - mówią. W przynależności do klubu tańca „Cantinero” dostrzegają też inne plusy. - „Cantinero” uznawany jest za jeden z najlepszych klubów tańca towarzyskiego w Polsce. To, że możemy występować w jego przynosi nam prestiż - tw. ierdzą Szymon Lejkowski i Paulina Kosiorek. Paulinie podoba się jeszcze coś innego. - Dzięki tańcowi towarzyskiemu chłopcy są bardziej szarmanccy wobec dziewcząt, szanują je, przepuszczają w drzwiach, są bardziej kulturalni od swoich rówieśników - mówi. - Zresztą to jest taki klub, w którym wszyscy sobie pomagają. A kiedy rywalizujemy, to jest to zdrowa rywalizacja. Nawet na turniejach potrafimy sobie nawzajem kibicować. O TKTT „Cantinero” z wielką sympatią wyrażają się też rodzice. - Na treningi przychodziła najpierw moją dziesięcioletnia córka Magda. Później zapisałem też ośmioletniego syna Michała - mówi Paweł Cichoń. - Oprócz tego, że dzieci spędzają w miłej atmosferze swój wolny czas, to jeszcze mają szansę na poprawienie sylwetki i koordynacji ruchowej. Poza tym ten klub nie tylk ouczy tańca, ale i wychowuje.
W ciągu dwudziestu minionych lat tancerze i trenerzy klubu przeżywali zarówno szczęśliwe chwile, jakimi były klubowe śluby i wesela (a było tych par co najmniej cztery: Anna Tuzikiewicz i Piotr Kołodziejczyk, Katarzyna Jaremek i Konrad Wójcik, Aleksandra Jagiełło i Piotr Utecht oraz Anita Krakowskai Wojtek Brewiński), występy przed tak szanownymi gośćmi jak księżna Yorku Sara Ferguson czy świętowanie kolejnych tytułów mistrzowskich (w 2002 roku wygrali m.in. Ogólnopolska Ligę Taneczną). Ale były i smutne, takie jak chociażby niespodziewana i przedwczesna śmierć jednego z najlepiej zapowiadających się tancerzy - Darka Rogowskiego.
Tancerze „Cantinero” nigdy nie odmawiają swojego udziału w akcjach charytatywnych (Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, „Serce na dłoni”), jak i występów podczas miejskich lub powiatowych imprez przeznaczonych dla mieszkańców Tomaszowa. Może dlatego mają tak liczne grono zwolenników i przyjaciół, takich jak Iwona i Jarosław Bekczyńscy czy Agnieszka i Konrad Kierebińscy, którzy towarzyszą im od początku istnienia klubu, robiąc dokumentację fotograficzną z niemal wszystkich turniejów.
- Gdybyśmy chcieli wymienić wszystkie pary, które przewinęły się w ciągu minionych dwudziestu lat przez nasz klub i podziękować osobom, które nas wspierały (tak jak np. pani Ewa Biazik, dyrektorka MOK czy Marek Parada, dyrektor Gimnazjum nr 7), zajęłoby nam to pół strony. Dlatego, korzystając z okazji, dziękujemy wszystkim, którzy kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób byli związani z naszym klubem. Pamiętamy też o wszystkich tancerzach, którzy przez te dwadzieścia lat współtworzyli z nami i pracowali na sukcesy TKTT „Cantinero”. Szczególne ukłony kierujemy też w stronę rodziców naszych tancerzy i sponsorów, którzy pomagali nam przy organizacji turniejów, a wszystkim tomaszowianom dziękujemy za to, że nam kibicują i życzymy zdrowych, wesołych świąt i wszystkiego dobrego w nowym roku- mówią pp. Rybiccy.


MarMajs    

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 51 (1014) z dnia 24 Grudnia 2009r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator