tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
FHU REMONT - PROFI* remontowo-wykończeniowe, ...
czytaj dalej »

WYWÓZ NIECZYSTOŚCI płynnych i stałych, Firma ...
czytaj dalej »

REUMATOLOG specjalista internista ANNA GŁOWA - ...
czytaj dalej »
 
Kultura

 Stacyjka z bajki… (5)

 
Gawędy znad Modrych Wód





Na drodze (…) traktowej z miasteczka wiodącej, koło zabudowań dominium Remiszewice i zwracającej się do Czarnocina, jest przystanek kolejowy Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Przystanek ten był założony pod mianem „Wolborka” od chwili przeprowadzenia samej linii żelaznej, czyli od 1846 roku …”. Taką informację o początkach i pierwszej nazwie kolejowego przystanku, znanego przez ostatnie 84 lata pod nazwą „Czarnocin”, można znaleźć w „Dziejach Parafii i Kościoła w Będkowie”, spisanych w latach 1899-1900 przez księdza Alfonsa Trepkowskiego, ówczesnego proboszcza tejże parafii. Ta niepublikowana dotąd, a niedawno wyjęta na światło dzienne kronika parafialna stała się nieocenionym źródłem informacji o historii nie tylko samego Będkowa, ale także o usytuowanym w jego pobliżu przystanku dawnej kolei warszawsko-wiedeńskiej i ustawionej na nim przed 112 laty niezwykłej, wręcz bajkowej poczekalni.
***
O niecodziennej proweniencji i równie osobliwych losach tego zabytku mówiły już poprzednie odcinki moich gawęd z cyklu „Stacyjka z bajki…”, zamieszczone w wydaniach TIT z 21 grudnia 2007 roku oraz z 22 lutego, 21 marca i 19 grudnia 2008 roku. Przypomnę pokrótce, że ten całkowicie drewniany i misternie zdobiony budyneczek został zbudowany w 1896 roku przez Szkołę Techniczną Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Warszawie jako pawilon ekspozycyjny dyrekcji tejże kolei na odbywającą się wtedy w Niżnym Nowogrodzie nad Wołgą wielką Wszechrosyjską Wystawę Przemysłowo-Artystyczną.
Po zakończeniu wystawy w 1897 roku dyrekcja kolei warszawsko-wiedeńskiej postanowiła zachować ten wyjątkowo okazały pawilon, przenosząc go właśnie na wspomniany wcześniej przystanek kolejowy „Wolbórka” pod Będkowem. Został tutaj zaadaptowany na poczekalnię dla pasażerów popularnej „wiedenki”. Na tym jednak nie koniec „przeprowadzek” w burzliwej historii tej poczekalni. W latach II wojny światowej z rozkazu niemieckich władz okupacyjnych została przeniesiona na drugą stronę torów tego samego przystanku, któremu w międzyczasie zmieniono nazwę na „Czarnocin”.
Kolejna, już czwarta zmiana lokalizacji niezwykłej poczekalni nastąpiła w listopadzie 2006 roku. Była to swoista akcja ratownicza, podyktowana krytycznym stanem drewnianej, ponad 100-letnej budowli, która prawie trzy lata wcześniej przestała być użytkowana przez PKP. Wskutek zupełnego braku konserwacji i nadzoru poczekalnia (w 2002 roku wpisana do rejestru zabytków) w zastraszającym tempie popadała w ruinę. Od zupełnego zniszczenia ocaliły ten zabytek wspólne starania władz Tomaszowa Maz. i Skansenu Rzeki Pilicy. Ich rezultatem było podjęcie w październiku 2006 roku przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków decyzji o przeniesieniu budynku poczekalni do naszego miasta i odbudowaniu go w tutejszym skansenie.
Jak się rzekło, zdemontowanie obiektu i przetransportowanie jego elementów (na koszt PKP) do skansenu nastąpiło w końcu 2006 roku. Odbudowa zabytkowej poczekalni, połączona z jej częściową rekonstrukcją i adaptacją do nowych, biurowych funkcji trwała od lipca do końca grudnia 2007 roku. Inwestycja, sfinansowana ze środków budżetowych miasta Tomaszowa Maz., zaowocowała ocaleniem prawdziwej perełki architektonicznej - ściśle związanej z historią regionu nadpilickiego. Swoje nowe, już skansenowe życie, bajkowa stacyjka rozpoczęła, oczywiście, pod umieszczoną nad wejściem tablicą z historyczną nazwą: „Wolbórka”.
Taki sposób uratowania urokliwej poczekalni przed niechybnym zniszczeniem zyskał zrozumienie i aprobatę ze strony władz samorządowych i mieszkańców gminy Będków. Co więcej, zagorzali patrioci lokalni, tacy jak długoletnia pracownica tutejszego UG - Alicja Jadczak, czy założyciel Towarzystwa Przyjaciół Będkowa, zarazem radny będkowskiej Rady Gminy - Krzysztof Pilarski, z zapałem przystąpili do żmudnego rekonstruowania i… prostowania dziejów tutejszego przystanku kolejowego. Pierwszym efektem tych starań było precyzyjne wytyczenie przebiegającej obok granicy gmin: Będków i Czarnocin. Na podstawie archiwalnych dokumentów wykazano niezbicie, że wbrew rozpowszechnionemu jeszcze przed wojną mniemaniu i wbrew oficjalnej nazwie „Czarnocin” przystanek ten znajduje się jednak na terenie gminy Będków. Fakt ten udokumentowano niedawnym, prawidłowym ustawieniem tablic informacyjnych na granicy obydwóch gmin.
Kolejnym posunięciem było wystąpienie przed trzema laty do PKP o przywrócenie temu przystankowi jego pierwszej, historycznej nazwy. Chociaż dla wielu znających zawiłość i powolność kolejowych procedur było to karkołomne przedsięwzięcie, to jednak upór i konsekwencja będkowian zrobiły swoje. Jak już informowaliśmy w poprzednim numerze TIT, z dniem 13 grudnia br. decyzją Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe SA przystanek powrócił do swojej pierwszej, datującej się jeszcze od 1846 roku nazwy „Wolbórka”. Fakt ten został odnotowany we wszystkich wprowadzonych tego dnia w całym kraju nowych rozkładach jazdy tychże linii kolejowych. Oczywiście, dokumentują to również nowe tablice informacyjne ustawione na peronie przystanku kolejowego „Wolbórka”.
Można sądzić, że zachętą i tworzywem do owych korekt administracyjno-nazewniczych była żmudna rekonstrukcja skomplikowanych dziejów tego przystanku i stojącej na niej poczekalni kontynuowana w kolejnych gawędach z cyklu „Stacyjka z bajki…”. Ostatnia opisywała okoliczności sprowadzenia tego budyneczku z Niżnego Nowogrodu na przystanek kolejowy pod Będkowem i przystosowania go do funkcji poczekalni. Pora zatem na dopisanie kolejnego rozdziału frapującej historii.
„Perełka” pod lupą
Po raz kolejny cennym sojusznikiem w tym zadaniu okazał się cytowany już wielokrotnie wcześniej łodzianin Michał Jerczyński - zapalony miłośnik historii polskich kolei i wytrawny tropiciel jej nieznanych dotąd epizodów. Cechująca pana Michała (na co dzień pracującego w łódzkim Zakładzie Gospodarowania Nieruchomościami PKP SA) wielka wytrwałość i skrupulatność w odszukiwaniu i analizowaniu historycznych źródeł, pozwoliła ustalić nowe, interesujące fakty związane z nową funkcją byłego pawilonu wystawowego. Dostarcza ich odnaleziony niedawno w kolejowym archiwum przez M. Jerczyńskiego oryginalny, pochodzący z przełomu XIX i XX wieku „Album Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej Oddział III - Szkice lokali mieszkalnych i służbowych”. Na jednej z jego kart zawarto przekroje i wymiary budynku poczekalni na przystanku „Wolbórka”.
Karta, opisana w języku rosyjskim, nosi tytuł: Punkt przystankowy „Wolbórka”. Budynek pasażerski. Oprócz rzutu poziomego i przekroju pionowego tej budowli, podaje ona szczegółowe wymiary poszczególnych ścian i dachu, liczone także w metrach kwadratowych. Zdaniem M. Jerczyńskiego, takich precyzyjnych danych zażądały ówczesne władze kolejowe w celu… zapobieżenia nadużyciom podczas remontowania tego i innych budynków stacyjnych w ówczesnym zaborze rosyjskim. Nagminnie bowiem administratorzy tych zabudowań wykazywali wówczas znacznie zawyżone od faktycznego zużycie farb i innych materiałów remontowych. Nihil novi sub sole - chciałoby się rzec patrząc na dzisiejsze praktyki niektórych firm i ekip remontowo-budowlanych…
Wyostrzone, niemal detektywistyczne oko pana Michała wypatrzyło także ważne szczegóły na archiwalnej fotografii przystanku „Wolbórka”, pochodzącej z pierwszych lat XX wieku. Do tego unikatowego wizerunku mogliśmy dotrzeć przed dwoma laty dzięki uprzejmości księdza Władysława Prycy, ówczesnego proboszcza parafii Będków. Komputerowe powiększenie oryginalnego zdjęcia, wykonanego z wielkoformatowej płyty szklanej, pozwoliło dostrzec wiele szczegółów konstrukcji i snycerskiego, wręcz koronkowego wystroju tej poczekalni. W opinii M. Jerczyńskiego tak bogate zdobnictwo zupełnie nie przystaje do architektury pierwszych dworców kolei warszawsko-wiedeńskiej. Owszem, umieszczone na górnym fryzie wyobrażenia narzędzi pracy: cyrkiel i ekierka, łopata i kilof, siekiera i młot do haków, nawiązywały do budowy kolei, ale pierwotnie budyneczek ten pełnił, jak już wcześniej pisaliśmy, funkcję wybitnie wystawową.
Świadczą o tym umieszczone na narożach dachu drewniane akroteriony w formie uskrzydlonych kół kolejowych. W ozdobnej attyce nad wejściem umieszczono… parowóz buchający parą, układającą się w symboliczne skrzydła. Na medalionie zdobiącym tzw. dymnicę parowozu można dostrzec symbole naniesione już po przeniesieniu tego pawilonu na przystanek „Wolbórka”. Widniejący tu numer I oznacza według ówczesnej nomenklatury kolejowej główny budynek przystanku, zaś widniejąca obok liczba „146" oznacza numer tzw. etatu. Ten ostatni, jak wnika z wyjaśnień pana Michała, według dzisiejszej terminologii dotyczy pozycji kosztów, czyli budżetu dla budynków dworcowych.
Wytrawny tropiciel tajników kolejnictwa dostrzegł na opisywanej fotografii jeszcze jeden istotny szczegół. Są nim wkomponowane w górny, ozdobny fryz rosyjskie litery „WWŻD” - Warszawsko-Wienskaja Żeleznaja Doroga. Zostały one zastąpione symbolami PKP prawdopodobnie zaraz po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości w 1918 roku. Czy także wtedy zaczęły znikać nadwyrężone zębem czasu niektóre z opisanych wcześniej detali misternego wystroju dachu? Wielu z nich nie widać już na archiwalnych zdjęciach tego budynku, pochodzących z pierwszych lat II wojny światowej. Pokazują one za to nową nazwę przystanku, przemianowanego na „Czarnocin”.

Dlaczego „Czarnocin”?
Do tej zmiany doszło nieco wcześniej, bowiem około 1925 roku. Wtedy to w pobliskim Czarnocinie otwarto dużą i bardzo nowoczesną, jak na tamte czasy, szkołę rolniczą. Jej projektodawcą i założycielem był poseł na Sejm II Rzeczypospolitej, minister rolnictwa w kilku rządach międzywojennej Polski - Juliusz Poniatowski. Warto w tym miejscu przypomnieć, że myśl o założeniu szkoły w Czarnocinie zrodziła się już w 1920 roku. W lutym następnego roku łódzki Sejmik Powiatowy podjął decyzję o urządzeniu w tej miejscowości męskiej szkoły rolniczej i fermy. Z tą myślą sejmik wystąpił do ministra rolnictwa i dóbr państwowych o oddanie mu w dzierżawę istniejącego w Czarnocinie majątku państwowego.
Kierownictwo wspomnianą wcześniej fermą i szkołą powierzono J. Poniatowskiemu, który w połowie 1922 roku rozpoczął wznoszenie okazałego gmachu szkoły rolniczej. Budowa nowoczesnej szkoły, dysponującej elektrycznością, wodociągami i kanalizacją, trwała prawie półtora roku. Jej uroczyste otwarcie odbyło się 20 stycznia 1924 roku i było dużym wydarzeniem nie tylko dla tej okolicy. W następnym roku wokół czarnocińskiej szkoły utworzono rozległy park i sad. Ciągle rozbudowywana szkoła w Czarnocinie stała się wkrótce znanym ośrodkiem oświaty rolniczej, przyciągając coraz większe rzesze młodzieży z różnych stron kraju.
Wiele wskazuje na to, że wraz z rosnącą renomą Czarnocina powstał w głowach ówczesnych decydentów pomysł obdarzenia jego nazwą także położonego nieopodal przystanku kolejowego. Być może chodziło również o to, by zjeżdżający tu zewsząd koleją liczni uczniowie i goście szkoły mogli bez trudu zlokalizować cel podróży. Jak jednak często bywa w takich przypadkach, przemianowania nazwy przystanku dokonano w sposób poniekąd sztuczny. Nie wzięto bowiem pod uwagę faktu, iż znajdował się on poza granicą gminy Czarnocin, przebiegającą dosłownie kilkanaście metrów przed nim.

Sobowtór
z Moszczenicy…
Pisząc o międzywojennym rozdziale bajkowej stacyjki warto jeszcze wspomnieć o jej… sobowtórze. Na jego ślad naprowadzili mnie mieszkańcy gminy Moszczenica, odwiedzający Skansen Rzeki Pilicy po przeniesieniu do niego zabytkowej poczekalni przywiezionej spod Będkowa. Widząc ten pieczołowicie odbudowany, jakże urokliwy budyneczek zapewniali, że identyczna poczekalnia stała kiedyś na przystanku kolejowym w Moszczenicy. Rozebrano ją na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Ba, w niektórych opracowaniach historycznych i artykułach prasowych można się natknąć na informacje o całej serii takich samych poczekalni, jakie rzekomo miano w końcu XIX wieku ustawić wzdłuż kolei warszawsko-wiedeńskiej.
Jednakże bezsporne ustalenie zupełnie innej, związanej z wystawą w Niżnym Nowogrodzie, metryki budynku poczekalni z przystanku „Czarnocin” (dawniej: „Wolbórka”) zadawało kłam tym rewelacjom. Ostatecznie sprawa wyjaśniła się, kiedy postanowiłem dotrzeć do archiwalnych zdjęć przystanku kolejowego w Moszczenicy. Po dłuższych poszukiwaniach udało mi się je wyszperać w albumiku pt. „Moszczenica w starej fotografii”, wydanym przed dziesięciu laty przez tamtejszy Urząd Gminy z okazji jubileuszu 500-lecia lokacji wsi Moszczenica przez króla Jana Olbrachta. Znalazły się w nim dwa zdjęcia (jedno na reprodukcji obok) nie istniejącej już drewnianej poczekalni z przystanku „Moszczenica”, która na pierwszy rzut oka do złudzenia przypomina tę z przystanku „Wolbórka”.
Dopiero bliższe oględziny ujawniają wiele istotnych różnic w kształcie i wystroju obydwóch poczekalni. Okazuje się, że ta z Moszczenicy ma o wiele prostszą bryłę i znacznie skromniejszy wystrój od tej drugiej. Zagadka wyjaśniła się z pomocą niezawodnego Michała Jerczyńskiego, który na moją prośbę odszukał w łódzkim archiwum kolejowym „Kartę ewidencyjną budynku przystanku osobowego Moszczenica”, sporządzoną około 1963 roku. Z zawartych na niej danych wynika, że obiekt ten został zbudowany w 1926 roku. Skonstruowano go z tzw. pruskiego muru oszalowanego na zewnątrz drewnem.
Można przypuszczać, że przy projektowaniu tej poczekalni wzorowano się na odznaczającej się wyjątkową urodą poczekalni na sąsiednim przystanku „Czarnocin”. Wskazują na to choćby niemal identyczne kształty i wymiary budynku, w których różnice sięgały zaledwie kilku centymetrów. Wznosząc drewnianą poczekalnię w Moszczenicy nie pokuszono się jednak o tak finezyjny wystrój, jak w przypadku jej pierwowzoru. Jak zatem widać, był on i nadal jest niepowtarzalny… (cdn.).


Andrzej Kobalczyk   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 51 (1014) z dnia 24 Grudnia 2009r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator