tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
Sprzedaż Choinek Świątecznych. Tomaszów ul. ...
czytaj dalej »

BICOM mgr. E. RUSINEK Komputerowe testowanie i ...
czytaj dalej »

RTV Serwis D. Kurzyk naprawa telewizorów, kamer, ...
czytaj dalej »
 
Opinie

 Schronisko z noclegowni

 
Trzeba było siedmiu lat, by tomaszowska noclegownia dla bezdomnych mężczyzn zamieniła się w schronisko.

Bezdomny to nie jest mile widziany gość. Dyskretnie, ale stanowczo bezdomnych usuwają wezwani strażnicy miejscy, policjanci, ochrona obiektów. Dlatego bezdomnych nie spotka się w bankach, sklepach, urzędach. Pojawiają się za to w poczekalniach dworcowych, szpitalnym holu. Upodobali sobie miejską czytelnię, ale ze względu na dyskomfort, jaki odczuwali w ich towarzystwie inni czytelnicy, trzeba było ich jednak wypraszać z tego ciepłego i spokojnego miejsca. Problem „rezydujących” bezdomnych nasila się zimą, zwłaszcza gdy nad miastem zalegnie wyż i temperatury utrzymują się poniżej zera, jak obecnie.
W 2003 r., po ok. półtora roku zabiegania o to, w mieście powstała noclegownia. Przeznaczona dla bezdomnych mężczyzn, czynna od godz. 20.00 do 8.00 rano. Dysponowała ok. 30 miejscami. Jak zapewniała ówczesna władza, noclegownia miała szybko przekształcić się w schronisko, czyli placówkę czynną całodobowo. Miała realizować programy pomocowe ukierunkowane na wychodzenie z bezdomności i radzenia sobie z wykluczeniem społecznym.
Gdy po pierwszym roku działalności, przy ul. Cekanowskiej nadal funkcjonowała jedynie noclegownia, bezdomni zaczęli szukać wsparcia u urzędników. Udali się nawet do ówczesnego posła Romana Jagielińskiego, ale zdaje się, że poseł był akurat w Warszawie i nie spotkał się z bezdomnymi. Później ich aktywność zmalała. Od ludzi, którzy utracili, często z własnej winy, podstawowy element zapewniający normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, jakim jest dom (mieszkanie), ciężko wymagać jakiejś innej aktywności.
Dziś, gdy przychodzi ustalić, czemu w ubiegłej kadencji i przez trzy lata obecnej nie można było przekształcić noclegowni w schronisko - od nikogo nie można uzyskać jednoznacznej odpowiedzi. Jak zwykle nie ma winnych. A to brakowało (jak zawsze na wszystko) pieniędzy, a to placówka przeprowadzała się z Cekanowskiej na Luboszewską, a to nie było wiadomo, ilu jest rzeczywiście bezdomnych, a to ktoś zapomniał podpisać jakiegoś dokumentu.
Od początku noclegownię prowadzi tomaszowski oddział Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Co roku składa wnioski i pozyskuje z kasy miejskiej środki na ten cel. Z miejskich pieniędzy opłacana jest praca opiekunów zatrudnionych w noclegowni (dotychczas dwa etaty), rachunki za prąd, wodę, czynsz. Żywność i inne niezbędne do funkcjonowania artykuły (pościel, buty, ubrania, środki do higieny) Towarzystwo pozyskuje od sponsorów. Jak zapewnia Beata Wojciechowska, prezeska Towarzystwa, sponsorzy pod tym względem są hojni. Czego jak czego, ale jedzenia podopiecznym placówki nie brakuje.
W ubiegłym roku z kasy miejskiej wydaliśmy 95 tys. zł na noclegownię. Można się zastanawiać, czy to dużo, czy mało. Nie raz podnosiliśmy kwestię małej aktywności tomaszowskiego oddziału w pozyskiwaniu na ten cel środków zewnętrznych. - Trzeci rok z rzędu piszemy wniosek do wojewody o środki i po raz trzeci nie otrzymujemy pieniędzy - żali się prezes Wojciechowska. - Cała pomoc idzie dla Łodzi. Innym w województwie się jednak udaje, a pieniędzmi na programy pomocowe dysponuje też m.in. Urząd Marszałkowski.
W tym roku miasto zwiększyło pulę pieniędzy z 96 tys. zł na 140 tys. zł. Dzięki dodatkowym pieniądzom Towarzystwo zatrudni kolejne dwie osoby, zapewni całodobowy nadzór i poprowadzi wreszcie schronisko.
Formalnie nastąpiło to w miniony piątek, 15 stycznia. - Od czasu, gdy zaczęły się mrozy praktycznie schronisko już funkcjonowało. W obiekcie pozostawały osoby chore, którym trudność sprawiało poruszanie się. Opiekun zaglądał na Luboszewską w ciągu dnia. Był też dostępny pod telefonem - zapewnia Beata Wojciechowska.
Teraz schronisko działać będzie już oficjalnie. Jego mieszkańcy otrzymują z MOPS bony na darmowe obiady. Cześć obiadów będzie dostarczana do schroniska. To dla osób, które mają problemy z samodzielnym poruszaniem się.
I tylko pozostaje niesmak, że na zorganizowanie tego typu pomocy trzeba było prawie siedmiu lat.


Agnieszka Łuczak   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 3 (1017) z dnia 22 Stycznia 2010r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator