tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
Sprzedaż Choinek Świątecznych. Tomaszów ul. ...
czytaj dalej »

GABINET pediatryczno-pneumonologiczno-alergologicz ...
czytaj dalej »

FHU REMONT - PROFI* remontowo-wykończeniowe, ...
czytaj dalej »
 
Różności

 Pół wieku w kolarstwie

 
Był na trzech igrzyskach olimpijskich, wielu mistrzostwach świata i największych tourach na świecie. Pracował przy Wyścigu Pokoju, a obecnie jest dyrektorem Wyścigu "Solidarności" i Olimpijczyków. Tomaszowianin Tadeusz Skorek, kuzyn mistrza olimpijskiego Edwarda, to znany na całym świecie sędzia kolarski.



Tadeusz Skorek (w środku) podczas igrzysk olimpijskich w Atlancie.


Urodził się w 1939 r. w Tomaszowie. Wychowywał w domu przy ul. św. Antoniego, niedaleko skrzyżowania z ul. B. Głowackiego. Najpierw uczył się w Szkole Podstawowej nr 1, a później w I Liceum Ogólnokształcącym. - Od dzieciństwa byłem zafascynowany sportem, ale w przeciwieństwie do Edwarda, nie miałem odpowiednich warunków fizycznych, żeby zostać wyczynowym sportowcem. On miał 196 cm wzrostu, ja zaledwie 169 cm, to znacznie ograniczało moje możliwości. Jednak starałem się być aktywny fizycznie. Dużo jeździłem na rowerze. Kiedyś nawet wybrałem się na swojej damce do Piotrkowa Tryb., gdzie gościł Wyścig Pokoju - wspomina.
Maj 1956 r. był dla pana Tadeusza ważny nie tylko ze względu na egzamin dojrzałości, ale również Wyścig Pokoju. - Nie mieliśmy już wtedy zajęć szkolnych, ale przychodziliśmy do szkoły, żeby przygotowywać się do matury. Pod oknem mieszkania woźnego, nieistniejącego już domku z czerwonej cegły, był wystawiony radioodbiornik, z którego słuchaliśmy relacji z wyścigu. Pamiętam, że jeden z etapów przebiegał przez górę Meerane i kończył się w jednym z miast w NRD. Na mecie najlepszy był wówczas Stanisław Królak, chociaż spiker na początku zwycięzcą ogłosił Włocha Bruno Cestariniego.
Z kuzynem Edwardem pan Tadeusz spotykał się u babci, która mieszkała przy ul. Kolejowej. Po maturze wyjechał do Łodzi, gdzie mieszka do dzisiaj. - Do Tomaszowa mam ogromny sentyment. Spędziłem tu piękne lata młodości. Odwiedzam rodzinne miasto tak często, jak tylko mogę. Mam tutaj siostrę Annę. Zaglądam też na cmentarz do bliskich. Tam przynajmniej raz w roku widuję się z kuzynem Edwardem, który przyjeżdża z Warszawy. Zaglądając w rodzinne strony, lubię odwiedzić też Rezerwat Niebieskie Źródła i Ośrodek Hodowli Żubrów w Smardzewicach - dodaje.


"Nie bądź sędzia kalosz"
Na Politechnice Łódzkiej pan Tadeusz studiował chemię.
- Miałem solidne podstawy z przedmiotów ścisłych z ogólnika i nauka nie sprawiała mi większych kłopotów. Matematyki uczył mnie prof. Krysiak, fizyki prof. Piotrowski, a chemii prof. Zabiegałowa.
Po studiach podjął pracę w łódzkich zakładach przetwórstwa azbestu. - Miałem sporo wolnego czasu i chciałem zaangażować się w sport. Planowałem zapisać się na kurs dla sędziów piłkarskich, ale koledzy z pracy namówili mnie na kolarstwo. "Nie bądź sędzia kalosz, w kolarstwie kibice będą cię bardziej szanować" - powtarzali. Wszystko zaczęło się w marcu 1963 r., 10 lat później byłem już sędzią podczas Wyścigu Pokoju i większości krajowych imprez kolarskich na torze i szosie.
W 1978 r. uzyskał uprawienia kategorii A, pozwalające na sędziowanie wszystkich imprez kolarskich na świecie. - Właściwie to była moja pasja, którą łączyłem z pracą zawodową. Żeby zdać egzamin na sędziego międzynarodowego, musiałem nauczyć się francuskiego, który był wówczas językiem dominującym w kolarstwie. Jeździłem na zawody po całym świecie, wykorzystując urlop. Przysługiwały mi dodatkowe wolne dni za pracę przy przetwórstwie azbestu. Łącznie na wyścigach spędziłem cztery lata.

Seul, Meksyk, Casablanca...
Pan Tadeusz był trzykrotnie na igrzyskach olimpijskich: w Seulu (1988), Barcelonie (1992) - jako Jury d?Appele i w Atlancie (1996) - jako sędzia. - Każda z tych imprez była dla mnie dużym przeżyciem. Najbardziej podobały mi się zwyczaje i kultura, zamieszkujących tam ludzi. Róż-
norodność kuchni. Pamiętam, że podczas igrzysk w Seulu Koreańczycy, ze względu na gości z całego świata, nie podawali w restauracjach piesków.
Z kolei z wyścigu dookoła Meksyku zapamiętałem piękne dziewczyny, które pracowały jako hostessy. Początkowo bardzo nieufne i nieprzystępne, ale później bardzo przyjazne w stosunku do polskich kolarzy.
Tadeusz Skorek sędziował wielokrotnie podczas mistrzostw świata: w Maastricht, Amsterdamie, Salanche, Besancon, Atenach, Zurichu, Palermo, Mediolanie, Manchesterze, Odensee, Lipsku, Berlinie, San Marino, Paryżu, Pradze, Moskwie, Perth, Colorado Springs i Casablance. Był sędzią głównym przełajowych mistrzostw świata i mistrz Europy na szosie.
Sędziował podczas wielkich tourów: Vuelta a Espana, Tour de Suisse, dookoła Szwecji, dookoła Meksyku i czterokrotnie na Giro d?Italia. - W 1992 r. byłem inspektorem antydopingowym podczas tej imprezy. Jeden z etapów kończył się na przełęczy górskiej. Na mecie spotkałem grupę włoskich organizatorów, popijających wino po zakończeniu pracy. Miałem czas, żeby z nimi pogawędzić. Okazało się, że jednym z nich był Bruno Cestarini, którego sprawozdawca w 1956 r. pomylił ze Staszkiem Królakiem na mecie Wyścigu Pokoju. Opowiedział mi, w jakich okolicznościach Polak wyprzedził go na ostatnich kilometrach.
Pan Tadeusz sędziował imprezy sportowe na wszystkich kontynentach. Przez 50 lat przygody z kolarstwem poznał wielu znakomitych zawodników, z którymi przyjaźni się do dzisiaj. Między innymi z Tadeuszem Mytnikiem i Mieczysławem Nowickim (medalistami olimpijskimi). Organizują wspólnie wyścigi w Polsce.

Z peletonem do Tomaszowa
W latach 1948-2006 r. na trasie Warszawa - Berlin - Praga, organizowany był Wyścig Pokoju, największa kolarska impreza amatorska w Europie Wschodniej po II wojnie światowej. - Piętnaście razy uczestniczyłem w tym wyścigu w charakterze sędziego, a dziewięć razy byłem dyrektorem imprezy ze strony polskiej. Wyścig Pokoju, mimo że amatorski, rzutował w tym czasie na największe tury na świecie. Wtedy polskie kolarstwo było bardzo silne i sędziowanie sprawiało mi przyjemność. Dużo nowych przepisów było wprowadzanych na tych zawodach. Sędziując Wyścig Pokoju, miałem wpływ na ustalanie jego trasy. W latach 80. jeden z etapów przebiegał przez Tomaszów. Wtedy nawierzchnia ul. Warszawskiej, którą jechali kolarze, była w znakomitym stanie.
W ubiegłym roku gościł w naszym mieście inny międzynarodowy tour - Wyścig "Solidarności" i Olimpijczyków, którego dyrektorem jest Tadeusz Skorek. - Ze względu na sentyment do rodzinnego miasta zaproponowałem, żeby jeden z etapów zaczynał się w Tomaszowie. Być może w 2014 r. znowu peleton wyścigu przejedzie tomaszowskimi ulicami.


ag   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 1 (1172) z dnia 4 Stycznia 2013r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator