tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
CYKLINOWANIE, układanie parkietów, renowacja ...
czytaj dalej »

TRANSPORT - 1,5 t i 6,5 t, winda, przeprowadzki, ...
czytaj dalej »

JERZY RATAJSKI - pediatra, neurolog dziecięcy, ...
czytaj dalej »
 
Różności

 Oswajanie promieniowania

 

Większość energii produkowanej w naszym kraju pochodzi z tradycyjnych elektrowni węglowych. Średnia wieku obecnie eksploatowanych elektrowni przekracza 30 lat. Część z nich powinna być pilnie zastąpiona przez nowe. Jeśli nie wybudujemy nowych obiektów dysponujących łączną mocą kilku tysięcy megawatów, grozi nam załamanie krajowego systemu elektroenergetycznego. Jednocześnie od 2020 r. Polska musi zwiększyć do 15% udział źródeł odnawialnych w ogólnym bilansie energetycznym. Elektrownie wiatrowe, panele fotowoltaiczne, biogazownie to jednak w Polsce wciąż tylko namiastka energii i egzotyka. Rozwojowi zielonej energetyki musi wciąż towarzyszyć tworzenie rezerwowych mocy w tradycyjnych elektrowniach, bo słońce zachodzi często za chmury, a wiatr przestaje wiać. W tej sytuacji rząd naszego kraju deklaruje, że program budowy elektrowni atomowych będzie realizowany. Zasadnicze pytanie brzmi, jak przekonać do niego Polaków.
Nie ma co udawać. Wiedza na temat atomu jest w naszym społeczeństwie znikoma. Dyskusje o ewentualnych zagrożeniach ożywają na okoliczność katastrof, jakie zdarzają się na świecie. Ostatnia miała miejsce dwa lata temu w japońskiej Fukuszimie. Po niej, wg badań CBOS, 52% naszych rodaków przeciwna jest budowie elektrowni atomowej na obszarze kraju. Aż 70% badanych nie chce, by elektrownia taka powstała w pobliżu ich miejsca zamieszkania.
Dużo więcej zwolenników niż atom mają łupki. Gaz łupkowy wydobywany pod ziemią ze skał wciąż pobudza wyobraźnię na temat szybkich pieniędzy (dla nielicznych) i taniej energii (dla wszystkich). Wraz ze wzrostem liczby entuzjastów energii łupkowej maleje akceptacja dla budowy elektrowni atomowej.
Nic więc dziwnego, że zanim zapadnie ostateczna decyzja, czy ją budować i gdzie budować, trzeba wydać pieniądze na zmianę postaw Polaków wobec tego przedsięwzięcia. Jak dotrzeć do świadomości ludzi i przekonać ich do tego, że polskiej energetyce potrzebny jest atom, który jednocześnie nie będzie zagrożeniem dla pojedynczego człowieka?

Reaktor
W minionym tygodniu członkowie Stowarzyszenia Dolina Pilicy uczestniczyli w dwudniowej wycieczce do Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku. Ponadczterdziestoosobowa grupa mieszkańców kilku gmin powiatu tomaszowskiego i piotrkowskiego miała okazję zobaczyć na własne oczy, jak funkcjonuje jedyny w Polsce badawczy reaktor jądrowy "Maria" i jak odbywa się unieszkodliwianie odpadów promieniotwórczych produkowanych w naszym kraju. Spacerowali też po jedynym w Polsce składowisku odpadów promieniotwórczych w Różanie w woj. mazowieckim (ok. 90 km na północny wschód od Warszawy).
Bronisław Helman, prezes Doliny Pilicy, zaprosił na wspólny wyjazd głównie samorządowców: wójtów, urzędników, radnych. Były też osoby nie związane ani z pracą w samorządzie, ani z energetyką. Można powiedzieć, przeciętni "pożeracze" prądu.
Pierwsze wrażenia z Narodowego Centrum Badań Jądrowych raczej rozczarowują. Jeśli ktoś spodziewał się potężnych i nowoczesnych budowli ze stali i szkła, ochrony i kamer, był zawiedziony. Na obszarze ok. 5 ha usytuowane są budynki, które w większości pamiętają lata 70., 80. ubiegłego wieku. Zamiast uzbrojonych ochroniarzy - obowiązkowy pomiar dozymetryczny przy wejściu i wyjściu z każdego obiektu potencjalnie zagrożonego promieniowaniem.
O tym, jak działa jedyny w Polsce reaktor jądrowy przeznaczony głównie do badań, nie sposób opowiedzieć w paru zdaniach. Osobom odpowiedzialnym za przeprowadzenie projektu Wdrażanie polityki współuczestnictwa społeczeństwa w procesach decyzyjnych związanych ze składowaniem odpadów promieniotwórczych zależało zapewne, by goście odnieśli wrażenie, że wszystko co dzieje się w obrębie Narodowego Centrum Badań Jądrowych i Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych, jest pod pełną kontrolą i całkowicie bezpieczne. Niestety, czas jaki zaplanowano na nie tyle pokazanie, co wyjaśnienie skomplikowanych procesów, jakie towarzyszą wytwarzaniu energii, był zbyt krótki, a sam program dość chaotyczny i powierzchowny. Przeciętnemu zjadaczowi chleba ciężko zadawać wnikliwe pytania, jeśli sam nie ma pojęcia o przedmiocie badań. Elementarna wiedza wyniesiona ze szkoły średniej to trochę mało, nawet gdy tę szkołę kończyło się kilkadziesiąt lat temu, czyli w czasie, gdy takie przedmioty jak fizyka, chemia i biologia były należycie traktowane. Tym, co przemawiało najbardziej na korzyść prezentowanych procesów, technologii i urządzeń, byli sami pracownicy obu jednostek. Niektórzy podkreślali, że pracują w Świerku z pasją od 30-40 lat, wciąż ciesząc się zdrowiem, co jest najlepszym świadectwem dotrzymywania procedur i dbałości o bezpieczeństwo nie tylko pracowników, ale i społeczności lokalnej oraz środowiska naturalnego.
Potencjalne lokalizacje przyszłej elektrowni atomowej są już znane. Mieszkańcy środkowej Polski oddychają z ulgą. Mimo ogromnych pieniędzy zainwestowanych w projekt Żarnowiec, wiadomo, że elektrownia tam nie powstanie. Dwie kolejne lokalizacje to Choczewo i Gąski. Obie miejscowości, tak jak i Żarnowiec, znajdują się na północy kraju, pierwsza w woj. pomorskim, druga w woj. zachodniopomorskim, w turystycznej gminie Mielno. Obie lokalizacje są mocno oprotestowane przez lokalną społeczność.

Składowisko
Widać było wyraźnie, że organizatorom przedsięwzięcia bardziej niż na wyjaśnieniu procesów rozszczepiania atomów w reaktorze zależało, by grupa poczuła się pewnie i bezpiecznie na składowisku odpadów radioaktywnych. Powód? Do 2020 r. składowisko, które działa nieprzerwanie od 1961 r., zostanie zamknięte. Niewielka część odpadów długożyciowych nisko- i średnioaktywnych zostanie przeniesiona do nowego składowiska. Dokąd? Tego jeszcze nie wiadomo, gdyż lokalizacja nie została wytypowana.
Obecne składowisko zajmuje 3 ha terenów, na których wykorzystano rosyjskie fortyfikacje wojskowe budowane w latach 1905-1908. Trafiają tu odpady promieniotwórcze produkowane głównie przez instytucje naukowe (przede wszystkim wspomniane Narodowe Centrum Jądrowe w Świerku), szpitale i przemysł. Wszystkie one, zanim przetransportowane zostaną w odpowiedni sposób zabezpieczone do Różana, trafiają do Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów w Świerku. Tam w zależności od rodzaju są na różny sposób zabezpieczane. Maksymalnie redukuje się ich objętość, nadaje formę odporną na działanie wody i rozprzestrzenianie. W efekcie do Różana trafia rocznie ok. 75 m sześc. odpadów, gdzie przechowywane są tak, by nie zagrażać środowisku. Betonowa konstrukcja składowiska stanowi dodatkowe zabezpieczenie odpadów, głównie na działanie czynników atmosferycznych. Beton pokryty jest impregnującą warstwą bitumiczną. W efekcie odpady zapakowane do metalowych bębnów o pojemności 0,05 i 0,2 m sześc. spoczywają na wieki w betonowych sarkofagach, przykrytych ziemią, porośniętych darnią.
Skuteczność zastosowanych na składowisku barier ochronnych, ich wielostoponiowość badana jest przez pięć niezależnych jednostek. Badane jest też narażenie radiologiczne pracowników na podstawie pomiarów indywidualnych, radioaktywność elementów środowiska (powietrze, woda, gleba, roślinność), poziom promieniowania na terenie i w otoczeniu składowiska.
Z prowadzonych pomiarów wynika, że w trakcie ponad 50 lat istnienia składowiska nie odnotowano przypadków przekroczenia zawartości radionuklidów występujących u wszystkich ludzi. Zaś pomiar radioaktywności elementów środowiska naturalnego w otoczeniu składowiska nie odbiega od wartości występujących w środowisku naturalnym. Warto przy tym dodać, że pierwsze zabudowania mieszkalne znajdują się w odległości ok. 400 m od składowiska, a do brzegu Narwi w linii prostej jest 800 m.
Nad samą Narwią wielu mieszkańców Warszawy pobudowało domki letniskowe. Burmistrz Różana, Piotr Świderski ,nie kryje, że obecność składowiska to dla gminy wizerunkowy problem, a jednocześnie wymierna korzyść liczona w gotówce płynącej do budżetu gminy. Od 2010 r. z racji nowych regulacji to ok. 8 mln zł rocznie. Kłopot, to fakt, że typowo rolniczą gminę omijają inwestorzy. Samo składowisko daje pracę 11 stałym mieszkańcom gminy.
Czy to, co zobaczyli na własne oczy mieszkańcy gmin położonych wokół Tomaszowa, wystarczy, by przekonać ich do tego, że ewentualne rozmowy o usytuowaniu składowiska odpadów promieniotwórczych obok miejsc ich zamieszkania nie powinny budzić histerii i fali protestów? Czy grupa była na tyle reprezentatywna, by przekazać rzetelny obraz uznany za prawdziwy innym z ich otoczenia?
Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych w Różanie jest zapewne wzorcowym, najlepiej strzeżonym, monitorowanym i zabezpieczonym składowiskiem w Polsce. Dzieje się tak, bo są na nim odpady szczególne. Wydaje się jednak, że póki do naszych lasów trafiać będą odpady, a raczej zwykłe śmieci domowe, a ich dostarczyciele pozostawać będą bezkarni, póki nie będziemy mieć całkowitej pewności, że wszystkie odpady poubojowe trafiają do oczyszczalni, a nie na pola, a wszystkie resztki poszpitalne są spalane, a nie zakopywane za domem, tego który podjął się ich utylizacji, póty strach przed składowiskiem promieniotwórczym nie zmniejszy się. Okres rozpadu promieniotwórczych pierwiastków będzie przy tym odgrywał rolę drugorzędną.
***
Miłą i nieoczekiwaną wartością dodatkową wyjazdu do Świerku była dyskusja, jaka rozgorzała w porze wieczorowej, w części nieoficjalnej, którą zazwyczaj przy tego typu okolicznościach grupa wykorzystuje na biesiadowanie, śpiewy i tańce. W tym wypadku z dużą troską członkowie Stowarzyszenia Dolina Pilicy rozmawiali o losach Zalewu Sulejowskiego w kontekście nowego okresu finansowego 2014-2020. Choć dyskusje o zalewie, z których nic nie wynika, toczą się od 20 lat, to wyczuwało się w tym momencie dużo większą, autentyczną troskę niż tylko polityczne bicie piany, jakie proponują władze miasta i powiatu, nie będące w stanie odbyć wspólnej sesji poświęconej wyłącznie temu problemowi. I dobrze, bo i tak nic ona nie przyniesie.
Dolina Pilicy wydaje się być dobrym ogniwem spajającym i tonizującym jednocześnie interesy i ambicje okołozalewowych samorządów. Oby większość to pojęła, wówczas mniejszość będzie musiała przystać na to, że zalew to wspólny problem i wspólna szansa.




Podczas zwiedzania
jedynego w Polsce reaktora jądrowego "Maria".




Każdy, kto przebywa w budynku, w którym
znajduje się reaktor, przed wyjściem musi
poddać się obowiązkowemu badaniu
dozymetrycznemu.


(poż)   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 24 (1195) z dnia 14 Czerwca 2013r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator