tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
Sprzedaż Choinek Świątecznych. Tomaszów ul. ...
czytaj dalej »

UROLOG SPECJALISTA DR N. MED. K. DĄBROWSKI. USG. ...
czytaj dalej »

JERZY RATAJSKI - pediatra, neurolog dziecięcy, ...
czytaj dalej »
 
Relacje

 Na talencie jedzie się miesiąc

 
Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia im. Tadeusza Wrońskiego mieści się na Zapiecku, w historycznym dla miasta budynku. Samo centrum Tomaszowa, ale szkoła trochę jakby na uboczu. Poza głównym nurtem oświatowym. Niewłączająca się w ogólnomiejską gonitwę o prymat najładniejszej, najprzyjaźniejszej. Nieschlebiająca lokalnym władzom.



Praca z pojedynczym uczniem pozwala
na jego solidne poznanie
i wytworzenie emocjonalnych więzi.


190 uczniów. W tym 40 w szkole II stopnia. Tu trafiają uczniowie po ukończonej 6-letniej podstawówki i zdanym egzamnie. Na tym etapie nauczyciele oceniają, czy zakwalifikowane do dalszej 6-letniej nauki osoby potencjalnie nadają się do wykonywania zawodu muzyka. Ok. 70 dzieci uczy się w ognisku. Ok. 1/3 uczniów jest spoza Tomaszowa, głównie z naszego powiatu, ale też z powiatu opoczyńskiego i piotrkowskiego.
Chętnych jest zawsze więcej niż miejsc. Przyjęcie do szkoły muzycznej i ogniska wiąże się ze zdaniem egzaminu konkursowego. - Przyjmujemy tylko te dzieci, które się nadają - podkreśla Grażyna Węgrzyńska, od 10 lat dyrektorka szkoły.

Gra jak z nut
Szkoła muzyczna działa w przedwojennym systemie oświatowym: 6 lat podstawówka + 6 lat szkoła średnia. Reforma szkonictwa nie dotknęła szkół artystycznych, niczego nie popsuła. Ilość uczniów w szkole średniej jest nieograniczona. Każdy absolwent podstawówki, który chce kontynuować naukę, zda egzamin i nadaje się, zostaje przyjęty. Ilość uczniów zakwalifikowanych do szkoły II stopnia określa ilość miejsc, jaka będzie w pierwszej klasie szkoły I stopnia. Z reguły uczniowie szkoły średniej stanowią ok. 1/4 wszystkich uczniów.
Podstawowym kryterium przyjęcia do szkoły jest bardzo dobry słuch muzyczny, inteligencja, ale też wola nauki i chęć pracy. Ambicje i zaangażowanie rodziców nie wystarczają. Sam dobry słuch niepoparty godzinami ćwiczeń sprawia, że po dwóch miesiącach szkoła rozstaje się z młodym adeptem. - Na samym talencie można pociągnąć miesiąc - dodaje dyrektorka. Podstawą jest systematyczna praca. Uczeń każdego dnia musi znaleźć, wygospodarować czas na ćwieczenie. Uczy się więc systematyczności i organizacji pracy. Sama szkoła też kształtuje te zalety, uczy pracy nad sobą, poczucia obowiązku. - Szkoła muzyczna to nie są tylko artyści i artystki w popularnym znaczeniu tych określeń. Wyobraźnia, talent wrażliwość, to część całości. Nawet nie połowa. Sama mrówcza praca to też za mało. Upór, siła woli muszą być dopełnieniem taletu i ambicji i dopiero wówczas można wypracować artystyczny efekt - dodaje.
Większość uczniów szkoły muzycznej nie planuje artystycznej kariery. I nie ma w tym nic złego. Jednak decyzja o podjęciu nauki gry na instrumencie, a zwłaszcza kontynuowanie jej na poziomie średniej szkoły wiąże się z ogromnym obciążeniem i wysiłkiem. Przed klasówką z matematyki czy chemii można przysiąć, pouczyć się i w efekcie napisać na dobrą ocenę. Na instrumencie grę trzeba ćwiczyć codziennie. - Łączenie szkoły średniej muzycznej z normalną nauką jest szalenie trudne i nie ma to znaczenia, czy uczeń planuje dalszą karierę muzyczną czy też nie. Po prostu, by zdać maturę trzeba wykazać się pewnym poziomem wiedzy teoretycznej i umiejętnością gry.
Gdybym miała oceniać nasz kraj przez pryzmat uczniów mojej szkoły, to powiedziałabym, że mieszkam w cudownym kraju. Mamy twórczą młodzież, bardzo dobrze wychowaną, dążącą do wytyczonych ideałów, wrażliwą. My, nauczyciele, wiele się uczymy od uczniów. Kontakt z tą młodzieżą jest wspaniały. To sprawia, że po lekcji nauczyciel nie wychodzi zmęczony, ale naładowany pozytywną energią.

Gra na czym się da
Kadra szkoły liczy trzydzieści kilka osób. Mniej więcej jedna trzecia nauczycieli dojeżdża tu z Łodzi. Np. gry na klarnecie, skrzypcach, gitarze uczą specjaliści spoza Tomaszowa.
Szkoła ma dowolność w wyborze instrumentów, na jakich uczy gry młodzież i dzieci. - Gdybyśmy zostawiali swobodę wyboru uczniom i ich rodzicom, to w naszej placówce funkcjonowałyby wyłącznie dwa instrumenty: fortepian i gitara - mówi ze śmiechem Grażyna Węgrzyńska. - Gdyby brać pod uwagę nauczycieli mieszkających w Tomaszowie, to uczylibyśmy tylko gry na fortepianie, flecie i wiolonczeli. I to jest drugie kryterium dotyczące wyboru instrumentów. Moją rolą jako dyrektora szkoły jest, by rozwijała się ona w wielu kierunkach, by funkcjonowała szkolna orkiestra, by była nauka gry na instrumentach smyczkowych. Mamy więc naukę gry na fortepianie, akordeonie, gitarze, klarnecie, wiolonczeli, skrzypcach, flecie. Oryginalnych instrumentów niestety nie ma. Zapaliłam się kiedyś do tego, by zakupić klawesyn i uczyć gry na tym instrumencie. Wraz z tym instrumentem pojawiałby się możliwość grania muzyki dawnej. Był nawet specjalista w tej dziedzinie. Niestety, wprowadzenie nowego instrumentu wiązało się z „ujęciem” godzin innym. Szkoła ma bowiem przypisaną określona pulę godzinową, z której musi się wywiązać i której nie może przekroczyć. Trzeba było, póki co, zrezygnować z tego pomysłu.
Z tego samego powodu w szkole podstawowej i średniej nie ma wydziału wokalnego, choć chętnych pewnie by nie zabrakło. Programy telewizyjne typu „Idol”, „Mam talent” podsycają zapotrzebowanie na tego typu kształcenie. Szkoła rekompensuje braki ogniskiem. Tu panuje całkowita dowolność. Jest więc nauka śpiewu, a 1/3 dzieciaków uczy się gry na gitarze.
Gra o poziom
Szkoła podlega pod Mnisterstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ministerstwo finasuje w całości jej działalność. Ministerstwo płaci, ministerstwo wymaga. Szkoły, zarówno podstawowa jaki średnia, poddawane są co dwa lata kontroli wyników nauczania. Zewnętrzne komisje ministerialne przyjeżdżają do Tomaszowa i oceniają umiejętności uczniów oraz ich wiedzę teoretyczną. Kryteria są ostre i bezustanie analizowane. W internecie pojawia się punktacja i wyniki wszystkich krajowych szkół muzycznych. - Tomaszowska szkoła zawsze plasuje się na miejscach powyżej średniej krajowej - z satysfakcją pokreśla pani dyrektor.

Gra dla miasta
- Sytuacje, gdy ubiegamy się o wsparcie finansowe z miasta lub powiatu, należą do wyjątkowych - podkreśla pani dyrektor. - Procedury są dość skomlikowane, trzeba pisać pracochłonne wnioski, a dodatkowo mamy poczucie, że uszczuplamy budżet jakich innych miejskich zamierzeń. Specjalnie więc nie zabiegamy o miejskie i powiatowe pieniądze. Jeśli już, to wspierają nas prywatni sponsorzy.
- Nie wypracowaliśmy tradycji współpracy z władzami miasta - przyznaje pani dyrektor. - Nie winię o to nikogo konretnego. Nie wiem, czy miasto wini nas. Nikt z nikim na ten temat nie rozmawia. Czuję po prostu, że nie wpisujemy się tu w jakiś nurt działań na rzecz rozwoju muzycznego społeczności lokalnej. Parę razy proszono nas np. o występ w sali Urzędu Miasta. Uczniowie grali przed swoimi bliskimi. Z samego urzędu nikt się nie zjawił. Z drugiej strony w wielu miejscach nie rozumie się idei funkcjonowania placówki naszego typu. Czasem słyszę: - Może byście wystąpili tu czy tam, ale żeby dzieci nie grały tak smutno. Nie możecie tak jak Grupa MoCarta?
Tomaszowska szkoła muzyczna nie włącza się więc zbyt intensywnie w kulturalne życie miasta. Popisy jej uczniów oglądają głównie rodzice, wąska publiczność zgromadzona w niewielkich salach, np. muzeum. Zapotrzebowanie na koncerty uczniów szkoły czasem się jednak pojawia i pani dyrektor nie kryje, że to ją bardzo cieszy. - Nie chodzi o promocję, bo my jej nie potrzebujemy. Ci, którzy chcą do nas trafić, trafiają - twierdzi. - Chodzi o to, by uczniowie mogli występować, grać przed publicznością, oswajać się z nią. Dla jednych publiczny występ to radość, motywacja i mobilizacja. Innych zżera trema i nie są w stanie nawet w części zaprezentować swoich umiejętności, o których wie tylko ich nauczyciel. Szkoła współpracuje z seniorami, galerią Arkady, parafią ewangelicką. - Występy są wskazane choć nie we wrześniu, październiku, ale pod koniec roku szkolnego, gdy wszystkie nasze dzieci mogą już występować przed publicznością - mówi pani dyrektor.
Gdyby szkoła posiadała własną salę koncertową, może umiejętności młodych tomaszowskich muzyków byłyby szerzej znane i podziwiane. Dziś o talencie i umiejętnościach niektórych z nich bardziej można dowiedzieć się, czytając wzmianki prasowe niż oglądając i słuchając na żywo ich gry. - Budowa przyszkolnej sali koncertowej to moje marzenie - wyznaje dyrektorka. - Są plany, są chęci. Wierzę, że uda się zrealizować ten projekt. Pomysł musi natrafić na odpowiedni czas, a czas dla naszej szkoły być może jeszcze nie nadszedł. Wierzę jednak, że uda się to zrobić.


Agnieszka Łuczak   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 19 (1034) z dnia 13 Maja 2010r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator