tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
REMONTY, KOMPLEKSOWE WYKOŃCZENIA WNĘTRZ, glazura, ...
czytaj dalej »

GABINET pediatryczno-pneumonologiczno-alergologicz ...
czytaj dalej »

PEDIATRA A. ŚMIETANKA. Wizyty domowe, tel. 44 ...
czytaj dalej »
 
Aktualności

 Las zamienia się w śmietnisko

 
Po likwidacji kąpieliska w Borkach





Plaża w pobliżu ośrodka Borki, choć nie ma tam kąpieliska, po staremu przyciąga tłumy amatorów wypoczynku nad wodą. W miniony weekend przez ten teren przewinęło się z pewnością ponad tysiąc osób. Ludzie pozostawili po sobie mnóstwo śmieci, których nie ma komu sprzątnąć.
Przez ostatnie lata w powiecie tomaszowskim były trzy kąpieliska, w których nad bezpieczeństwem kąpiących się czuwali ratownicy - dwa na zalewie i trzecie na Pilicy w Tomaszowie. W tym roku nie zostało uruchomione najstarsze strzeżone kąpielisko, od ponad trzydziestu lat prowadzone przez Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy ?Borki?. Ośrodek został w tym roku wydzierżawiony, a nowi gospodarze nie mają zamiaru utrzymywać kąpieliska.
- Przetarg na dzierżawę dotyczył tylko nieruchomości w Swolszewicach Małych, czyli podstawowej części ośrodka. Zabudowania na brzegu zalewu zostały przekazane ich dotychczasowym użytkownikom - mówi kierujący ośrodkiem Jerzy Niemczyk. - Wcześniej do kasy ośrodka wpływały czynsze od dzierżawców i stąd były pieniądze na organizację kąpieliska i zatrudnianie ratowników. Teraz Borki nie mają nic do brzegów zbiornika. Nie jesteśmy instytucją charytatywną i nie będziemy utrzymywać kąpieliska, na którym goście ośrodka stanowią nikły procent.
Nie do końca jest to prawdą. W ten weekend w Borkach odbył się jubileuszowy XXV Międzynarodowy Zlot Caravaningu. Do Swolszewic Małych przyjechało ponad tysiąc osób i większość z nich bywała na plaży nad Zalewem Sulejowskim.
Niemczyk zdaje sobie sprawę, że dopóki woda w zbiorniku jest czysta, to goście ośrodka będą korzystać z plaży i strzeżone kąpielisko byłoby bardzo przydatne. Deklaruje więc pomoc przy jego organizacji. Ośrodek ma potrzebny sprzęt, który można wykorzystać. Jednak na pewno nie będzie zatrudniał ratowników czy ludzi do sprzątania.
Problem znany jest władzom powiatu i gminy. To przecież na tych samorządach ciąży obowiązek dbania o bezpieczeństwo ludzi na ich terenie. Pieniędzy na utrzymanie kąpieliska nie ma jednak w budżetach obu samorządów. Sprawą zostali zainteresowani zarówno starosta tomaszowski, jak i wójt gminy Tomaszów. Już wiadomo, że w tym roku nikt nic nie zrobi. Kąpieliska nie będzie. Sprawa jego organizacji wcale nie jest prosta. Rzecz w tym, że Zalew Sulejowski i jego brzegi należą do Skarbu Państwa, a zarządza nimi Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie. Kto zamierza cokolwiek tam zrobić, najpierw musi uzyskać zgodę na użytkowanie terenu. A takie sprawy ciągną się miesiącami. Po drugie ktoś o tę zgodę musiałby wystąpić, a chętnego do prowadzenia kąpieliska nie widać.
Gmina Tomaszów już prowadzi kąpielisko w pobliżu zapory w Smardzewicach. W tym roku przeznaczyła na ten cel 17.000 złotych. Trudno sobie wyobrazić, że władze gminy zdecydują się na utrzymywanie drugiego kąpieliska. Władze powiatu uważają zaś, że prowadzenie kąpieliska nie należy do samorządu tego szczebla.
Brak kąpieliska to jedna sprawa i w sumie nie najważniejsza. Poważnym problemem są śmieci i ludzkie odchody.
Za nami pierwszy upalny weekend. Zalew jeszcze jest bez sinic, można więc poszaleć w wodzie i nad wodą. Zjechały tłumy ludzi. Załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne i, oczywiście, pozostawili śmieci. Dotychczas o czystość i porządek dbał tam ośrodek Borki. Teraz nie ma sprzątających. Niebawem ten fragment brzegu zbiornika i przyległy las zamienią się w wielkie wysypisko.
Zupełnie nowym problemem jest obecnie brak toalet. W okolicy jest tylko jedna typu toi toi w porcie nad zatoką, która w weekend była wręcz oblegana.
- Mamy toaletę dla własnych potrzeb, ale jak nie udostępnić jej matce z dzieckiem czy mężczyźnie z sensacjami żołądkowymi - mówi bosman portu Tomasz Jarzyński. - Toi toi ma jednak niewielki zbiornik, który szybko się przepełnia. Nie mogę zrobić z niego publicznej toalety. Ludzie załatwiają więc potrzeby w krzakach. Efekty tego można już poczuć. Na niektórych fragmentach lasu trzeba dobrze uważać, po czym się stąpa. Tak dłużej być nie może. To przecież może grozić nawet epidemią.
Nad zatoką znajduje się bar. Dziwnym jest, że choć sprzedawane jest tam piwo w kuflach, to nie ma toalety. Zgodnie z przepisami powinna być. I to jedna na dwudziestu konsumentów.
Sprawą wszechobecnych zanieczyszczeń nad zalewem zainteresował się już sanepid. Jak powiedziała nam Anna Ulrych, pełniąca obowiązki Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, tak być nie może. Sytuacja będzie dokładnie zbadana, zostaną ustaleni odpowiedzialni za utrzymanie czystości na tym terenie i obowiązek ten będzie egzekwowany.
Nadleśnictwo Smardzewice, do którego należy przybrzeżny las, w kilku miejscach zamocowało worki foliowe na śmieci. Nie zdają jednak egzaminu. Po pierwsze wiele osób rzuca odpadki gdzie popadnie, a po drugie folia najczęściej rozrywana jest przez ludzi lub zwierzęta i śmieci leżą na ziemi. Następnie w tym miejscu powstaje małe wysypisko.
- Problem jest mi znany i w miarę możliwości będziemy tam sprzątać - mówi nadleśniczy Marek Dyśko. - Jednak nie możemy zajmować się tylko tym fragmentem lasu. Gospodarujemy na ponad 16.000 hektarów na terenie trzech powiatów. Wszędzie borykamy się z dzikimi wysypiskami. Od kiedy gminy polikwidowały duże kontenery, rozstawiane w najbardziej uczęszczanych miejscach, problem zaczął narastać. Miejmy nadzieję, że nowa ustawa śmieciowa to zmieni i gminy znów zadbają o czystość na swoim terenie.
Za porządek na brzegu zalewu odpowiedzialny jest RZGW w Warszawie.
- Dbamy o czystość na terenie, który do nas należy - mówi Tadeusz Bienias, kierownik Nadzoru Wodnego w Smardzewicach. - W sezonie po każdym weekendzie nasi pracownicy zbierają z brzegów i plaż dziesiątki worków i beczek śmieci. To jednak przynosi efekt tylko na kilka dni. Takie mamy społeczeństwo. Śmieci są coraz większym problemem i nie bardzo wiadomo, jak go rozwiązać. Sprzątamy, choć to syzyfowa praca. Plaża w Borkach to jeden z mniejszych kłopotów. Mamy tam bardzo wąski pas przybrzeżny. Bardziej musimy dbać o usuwanie śmieci pływających po wodzie, niż tych leżących na ziemi.
Jak widać, wszyscy sprawą się przejmują i robią, co mogą, ale - jak twierdzą - niewiele mogą zrobić. A problem będzie narastał. Na najbliższe dwa tygodnie nadal zapowiadane są upały. Po kolejnych weekendach nad Zalewem Sulejowskim w Borkach może być wręcz tragicznie. No chyba, że niebawem nastąpi masowy zakwit sinic, co skutecznie przepędzi amatorów wypoczynku nad wodami zbiornika.


Ryszard Pożyczka   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 23 (1090) z dnia 9 Czerwca 2011r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator