tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
WYWÓZ NIECZYSTOŚCI płynnych i stałych, Firma ...
czytaj dalej »

UWAGA. DO TEJ KATEGORII OGŁOSZENIA BĘDĄ ...
czytaj dalej »

RTV Serwis D. Kurzyk naprawa telewizorów, kamer, ...
czytaj dalej »
 
Zdarzenia

 Gonitwa za piratami

 
- Na drodze krajowej nr 8 zatrzymaliśmy kierowcę, który na odcinku gdzie obowiązuje 70 km/h, jechał ok. 150 km/h - mówi sierż. Łukasz Maciejewski z Wydziału Ruchu Drogowego. - Poprosiłem kierowcę o dokumenty. Zapytałem, gdzie się śpieszy, ale jak zajrzałem w dowód wszystko zrozumiałem. Mężczyzna nazywał się jak... szybko poruszający się struś z popularnej kreskówki - dodaje z uśmiechem funkcjonariusz.





Od kilku miesięcy tomaszowscy policjanci mają do dyspozycji nieoznakowany radiowóz, wyposażony w wideorejestrator. Ten nowy, piekielnie szybki samochód pełni służbę przede wszystkim na drodze krajowej nr 8 w obrębie naszego powiatu. Brał również udział w akcji „Weekend bez ofiar”. W dwa piątki, 23 lipca i 6 sierpnia przyglądaliśmy się pracy policjantów. Trzeba przyznać, że nie jest to łatwe i do końca bezpieczne zajęcie. Czasami trzeba pędzić za piratem drogowym z prędkością bliską 200 km/h.
Funkcjonariusze postarali się również, by w aucie było CB radio. Bardzo często się przydaje w wykrywaniu szczególnie niebezpiecznych kierowców osobówek.

23 lipca, piątek
Tego dnia nieoznakowanym radiowozem po ósemce jeździli funkcjonariusze st. sierż. Dariusz Kowalski i sierż. Łukasz Maciejewski.
Służbę rozpoczęli o godz. 14.00. Ł. Maciejewski opowiadał zdarzenie z dnia poprzedniego. W Czerniewicach dokonywał pomiarów ręcznym radarem. Nagle zauważył jak z dużą prędkością zbliża się do niego audi A3. Gdy jego kierowa zauważył, że przy trasie stoi policja zaczął gwałtownie hamować. Urządzenie wskazało 81 km/h. Było to o 10 za dużo. Audi zwolniło, zjechało na prawy pas, ale mimo znaków dawanych przez policjanta nie zatrzymywało się. Po pewnym czasie po prostu kierowca odjechał. Maciejewski nie dał za wygraną i trzy kilometry dalej dogonił audi. Jego 28-letni kierowca został ukarany mandatem za dwa wykroczenia, prędkość i niezatrzymanie się do kontroli. W sumie 1000 zł i 18 punktów karnych.
Gdy funkcjonariusz zakończył opowiadać, policyjny radiowóz minęła błyskawicznie luksusowa mazda. Jej 49-letni kierowca pędził 141 km/h. Gdy siedział już na tylnym siedzeniu radiowozu tłumaczył, że jest menedżerem znanych kabaretów i musi często podróżować. Teraz nieco przycisnął pedał gazu, bo zasłuchał się radia. Żałował jednak, że syn dzisiaj zabrał mu CB radio i zrobi mu za to awanturę. Odjechał z 400 zł mandatem i 10 punktami karnymi.
W między czasie w CB radiu odezwali się inni kierowcy „Miśki mają klienta, można teraz pogonić”.
W Czerniewicach D. Kowalski zauważył jak zza znaku „stop” bez zatrzymywania się, na trasę wyjechała mazda 323. Ponadto jej kierowca pas bezpieczeństwa użył, jako pasa do włączania się do ruchu. 55-letni mężczyzna został ukarany 100 zł mandatem i jednym punktem karnym. Okazało się jednak, ze jeździ nie swoim pojazdem, który nie ma ważnego przeglądu technicznego. Policjanci zatrzymali jego dowód rejestracyjny.
W CB radiu kierowcy się ostrzegali „Uwaga miśki ruszają na łowy”.
W tym samym momencie po lewej stronie radiowozu przemknęło luksusowe, sportowe audi. Policjanci ostro przyśpieszyli by nadrobić powiększającą się odległość. Audi pędziło 140-150 km/h. W pewnym momencie kierowca audi mocno zwolnił i zjechał na prawy pas. Funkcjonariusze postanowili go sprawdzić. Z dość dużą prędkością minęli audi. Kierowca połknął haczyk zjechał na lewy pas i pędził za radiowozem. Nie wiedział, że jest nagrywany z tylnej kamery. Gdyby policjanci nie ograniczali prędkości, kierowca sportowej osobówki jechałby z pewnością o wiele szybciej. Ostatecznie pomiar zakończył się na 115 km/h na ograniczeniu do 70 km/h. Za chwilę 28-letni kierowca audi siedział już w radiowozie. Kręcił się na siedzeniu, był spięty. Gdy usłyszał, że otrzyma 10 punktów karnych, poprosił o chwilę zwłoki i wyszedł z radiowozu. Gdzieś dzwonił. Po chwili wrócił i zakomunikował, że jego ojciec jest wysoko postawionym oficerem policji. Na funkcjonariuszach nie zrobiło to żadnego wrażenia. 28-latek jednak błagał, gdyż jak się przyznał, miał już na koncie 18 punktów karnych, dodatkowe oznaczają dla niego utratę prawa jazdy. Jeden z policjantów spotkanie zaskończył stwierdzeniem, że o punktach trzeba było myśleć przed wdepnięciem pedału gazu, a taka jazda mogła skończyć się o wiele poważniej.
Tego dnia ukaranych było już tylko kilku. Rozpadał się bowiem gęsty deszcz. Kierowcy zwolnili. Jednak jak zaznaczył Ł. Maciejewski bywają i tacy, których w takich warunkach trzeba ostro pogonić.


6 sierpnia, piątek
Piątkową służbę na „ósemce” pełnił st. sierż. Paweł Pietrzyk i st. sierż. Dariusz Kowalski z Wydziału Ruchu Drogowego. Rozpoczęli ją o godz. 14.00 odprawą z naczelnikiem, podinsp. Wojciechem Młodzikiem. Doświadczony policjant szybko rozdzielił swoim funkcjonariuszom zadania. Część patrolowała ulice miejskie, okolice szkół, inni drogi wojewódzkie. W tym dniu wszyscy funkcjonariusze muszą być szczególnie wyczuleni na łamanie przepisów prawa o ruchu drogowym, ponieważ podczas tego weekendu ruszył Narodowy Eksperyment Bezpieczeństwa (piszemy o nim obok).
Nie oznakowany radiowóz wyjechał na K-8 na wysokości Łaziska. Jedzie w kierunku Warszawy. Na razie samochody jadą zgodnie z przepisami. Na gierkówce można poruszać się z prędkością 100 km/h, często są jednak ograniczenia do 70 km/h. Ograniczenia obowiązują w miejscach szczególnie niebezpiecznych, tj. w okolicach przejścia dla pieszych, w miejscach do zawracania i na łukach. Krótko mówiąc na odcinkach, gdzie dochodziło do tragicznych wypadków. By wymusić na kierowcach mniejsze prędkości postawiono również słupy na fotoradar. Nie jest jednak tajemnicą, że kierowcy szybko zorientowali się, że urządzenia pomiarowe nie są zainstalowane w nich na stałe. Informują się, czy fotoradar robi zdjęcia, jeżeli nie, to pędzą jak szaleńcy. Właśnie na takie zachowania są szczególnie wyczuleni policjanci z drogówki.
Tymczasem P. Pietrzyk i D. Kowalski jadą spokojnie prawym pasem. W pewnym momencie wyprzedza ich z dużą prędkością opel astra kombi. Za kierownicą siedzi kobieta, z tyłu pojazdu wiezie psy. Już niedługo okaże się, że na wystawę. Funkcjonariusze zmieniają pas na lewy i powoli przyśpieszają. Opel trafia w kadr kamery wideorejestratora. Urządzenie wskazuje prędkość 130 km/h. Astra nagle zjeżdża na prawy pas i zwalnia. Przed ograniczeniem do 70 km/h jednak ponownie mocno przyśpiesza. Policjanci zaczynają pomiar - 127 km/h. Zatrzymują 35-letnią mieszkankę województwa dolnośląskiego. Kobieta zaproszona jest do radiowozu i poproszona o okazanie dowodu osobistego, prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego pojazdu i ubezpieczenia. Gdy ogląda nagranie nie wierzy, że aż tak się rozpędziła. Szybko przechodzi jednak do konkretów i opowiada, że pracuje w biednej firmie i że śpieszy się na wystawę psów. Zostaje ukarana 400-złotowym mandatem i 10 punktami karnymi. Na koncie ma już 8.
Policjanci ruszają dalej. Nie zdążyli ujechać kilkuset metrów, gdy zauważają, jak lewym pasem mknie luksusowy mercedes. Funkcjonariusz błyskawicznie redukuje bieg i zaczyna pościg. Robi to jednak w taki sposób, by pirat drogowy nie zorientował się, że na ogonie ma policję. W CB radiu już rozbrzmiewają komentarze. Kierowcy tirów jadą wolno i dokładnie widzą poczynania radiowozu. - Miśki (tak w żargonie kierowców nazywa się policjantów - przyp. red.) ruszyły za mercedesem - słuchać w radiu. - Na biednego nie trafiło. Od razu wiedziałem, że zwróci na siebie uwagę. I dobrze niech miśki go trochę przytemperują, bo facet przesadza.
Tymczasem kierowca mercedesa zwalania do 130 km/h. Funkcjonariusze jeszcze nie zdążyli się do niego zbliżyć, by dokonać pomiaru. W CB radiu słychać westchnienie. - Kapnął się, że na ogonie ma wielkiego brata.
Policjanci opowiadają historię pewnego młodzieńca, który potraktował kiedyś ich samochód jako rywala na torze wyścigowym. Podjeżdżał do radiowozu i mocno przyśpieszał. Nawet nie zorientował się, że za kierownicą siedzi policjant. Manewr wykonał jeszcze kilka razy. W końcu funkcjonariusze mieli już dosyć jego wygłupów. Zarejestrowali nadmierną prędkość. Młodzieniec miał nieco ponad 20 lat. Już trzeci raz przez punkty karne stracił prawo jazdy.
Tymczasem policjanci zawrócili w stronę Tomaszowa. Przed Czerniewicami zauważyli szybko jadącego mercedesa. Mężczyzna nie zwalniał na ograniczeniach. W końcu został nagrany. 131 km/h na ograniczeniu do 70. 58-letni mężczyzna wszedł do radiowozu podenerwowany. Nie słuchał, co mówią do niego funkcjonariusze. Nie trafiało do niego, że przekroczył prędkość o 60 km/h. Wciąż powtarzał, że tylko o 20 km/h. W pewnym momencie powiedział, że jego brat już blisko 30 lat pracuje w policji i jest wysoko postawionym funkcjonariuszem w stolicy. Zadzwonił do niego. Opowiadał, jacy to policjanci w powiecie tomaszowskim są skrupulatni, bo zatrzymali go za 20 km/h więcej niż powinien jechać. Chciał podać policjantom słuchawkę, ci jednak nie mieli zamiaru z nikim rozmawiać i wypisywali mandat. Mężczyzna próbował jeszcze na nich wpłynąć twierdząc, że nie szanują ciężkiej służby jego brata. Nalegał by go pouczyli i puścili. Ostatecznie otrzymał do podpisania mandat w wysokości 400 zł i 10 punktów karnych. 58-latek podpisał, ale nie wytrzymał i wybuchł. - Wkur... mnie już ta Polska, rząd i policja - mówił. - Z Warszawy wyjeżdżałem dwie godziny przez tę jeba... pielgrzymkę. Co to za kraj, że do Krakowa muszę jechać 10 godz. Teraz się cieszcie, bo właśnie będę płacić na wasze pensje i paliwo - zwrócił się do policjantów, wyszedł trzaskając drzwiami.
Jak twierdzą policjanci, często mają kontakt z arogancją i chamstwem.
W okolicach Tomaszowa w kierunku Piotrkowa pędził mały VW polo. Najpierw 130 km/h, a później coraz szybciej 140, 150. Policjanci postanowili zakończyć jazdę tego kierowcy. Urządzenie wskazało średnią prędkość pojazdu 151 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje 100 km/h. Włączyli w radiowozie sygnały świetlne i dźwiękowe. Kierowca polo jednak nie reagował, nawet na migania światłami. W końcu funkcjonariusze zrównali się z VW. Za kierownicą siedziała kobieta. Patrzyła się jak zahipnotyzowana w dal. Udawała, że nie widzi wymachującego do niej lizakiem D. Kowalskiego. W końcu zjechała na pobocze. W malutkim aucie pędziła 68-letnia kobieta. Tłumaczyła się, że widziała, że za nią jedzie policja, ale myślała, że jak zwolni to funkcjonariusze dadzą jej spokój. Błagała o niski wymiar kary i tłumaczyła, że jest emerytką, ale ma wiele obowiązków i jest zmuszona się śpieszyć. Przyznała również, że często jeździ z wnukiem. Odjechała z mandatem w wysokości 400 zł i 10 punktami karnymi.
Na wysokości Niebrowa o 43 km/h prędkość przekroczył 35-letni kierowca citroena. Mandat przyjął bez tłumaczenia, ale policjantów przeprosił za swoje zachowanie i obiecał poprawę. To spotkanie kosztowało go 300 zł i 8 punktów karnych.
W podobnym kulturalnym klimacie odbyła się interwencja w Czerniewicach. 38-latek na „70” jechał audi 125 km/h. Podpisał mandat w wysokości 400 złotych i przyjął 10 punktów karnych. Przeprosił, ale stwierdził, że jego brat to dopiero szybko jeździ.
Na szczęście i tacy kierowcy się trafiają.
Po minie kolejnego zatrzymanego kierowcy od razu było wiadomo, że ta interwencja będzie przebiegać już zupełnie inaczej. 39-latek jechał z Warszawy na Śląsk na urodziny dzieci. Oczywiście bardzo się śpieszył. W momencie pomiaru pędził 167 km/h, prędkość przekroczył o 67 km/h. Opowiadał jak bardzo jest zdenerwowany, bo z Warszawy wychodziła pielgrzymka i tworzyły się gigantyczne korki. Chciał nieco nadrobić, a policjanci śmiali go zatrzymać. Był arogancki, wciąż bluźnił pod nosem. Przyjął 500 zł mandatu i 10 punktów karnych. Na do widzenia mocno trzasnął drzwiami.
W Lechowie przez „70” honda przemknęła blisko 131 km/h. Po zatrzymaniu pojazdu okazało się, że domu na Śląsku śpieszył się oficer Wojska Polskiego pracujący w Sztabie Generalnym. Z pokorą przyjął mandat w wysokości 500 złotych i 10 punktów karnych.
Tego dnia funkcjonariusze zatrzymali jeszcze kilku piratów drogowych. Na K-8 nie doszło do żadnego wypadku. Ich koledzy z porannej zmiany prowadzili akcję „Trzeźwy poranek”.

PS Praktycznie każdy kierowca po zatrzymaniu prosił o zwiększenie mandatu, a zmniejszenie ilości punktów karnych. Jeden z mężczyzn zaproponował, że zapłaci nawet 1000 zł, ale by darować mu połowę punktów. To oznacza, że ustawodawca wprowadzając taką karę, trafił w najczulszy punkt kierowców. I dobrze. Tym bardziej, że najczęściej zatrzymywane są osoby zamożne.
Na szczęście weekend minął na ósemce spokojnie. Z pewnością przyczyniła się do tego obecność nieoznakowanego radiowozu. Na CB radiu patrol był szeroko i barwnie komentowany, ale przynajmniej większość kierowców jeździła jak się należy.


war   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 32 (1047) z dnia 13 Sierpnia 2010r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator