Dla osób samotnych i bezdomnych w okresie zimowym największym zagrożeniem są niskie temperatury i związane z nimi wyziębienie organizmu. Ich zdrowie i życie może zależeć od tego, czy w porę zareagujemy, gdy będą potrzebować pomocy.
Zima dość długo nie dawała nam się we znaki. Aż do czwartku (26.01.), kiedy to mróz solidnie uszczypnął Polskę oraz wiele krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Od tego czasu z wychłodzenia zmarło w naszym kraju już kilkanaście osób. Ofiarami mrozów najczęściej padają bezdomni. Na szczęście w Tomaszowie nie doszło dotychczas do tragedii. Osoby potrzebujące schronienia mogą je znaleźć w działającym od ośmiu lat (początkowo jako noclegownia) Domu dla Bezdomnych Mężczyzn przy ul. Luboszewskiej 71 lub uruchomionej 20 grudnia ub.r. przy ul. Zgorzelickiej 21 tzw. ogrzewalni.
Nie tylko dach nad głową
Dom dla Bezdomnych Mężczyzn jest od stycznia 2010 r. całodobowym schroniskiem. Gwarantuje 24-godzinną opiekę i pomoc, zaspokojenie podstawowych potrzeb - udziela schronienia, zapewnia posiłki oraz niezbędne ubrania pozbawionym ich osobom. Realizuje też program wspierający wychodzenie z bezdomności i utrzymanie trzeźwości. Zorganizowane jest w pomieszczeniach o łącznej powierzchni 120 mkw. (wliczając w to m.in. świetlicę, kuchnię, magazyn). Uruchomienie ogrzewalni nie odciążyło schroniska. Choćby dlatego, że z usług tej pierwszej korzystają często osoby pod wpływem alkoholu, które nie mają do niego wstępu. Co więcej, we wtorek (31.01.) zawiadujący ogrzewalnią MOPS zwrócił się z prośbą do prowadzącego Dom tomaszowskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta z prośbą o przyjęcie kilku przebywających w niej osób do schroniska. Problem w tym, że nie za bardzo pozwalają na to warunki lokalowe na Luboszewskiej. Placówka przystosowana jest dla 30 osób.
- Obecnie przebywają u nas 32 osoby i nie mamy miejsca na więcej - mówi prezeska koła Beata Wojciechowska. - Mamy natomiast pomysł, jak rozwiązać tę sytuację i znaleźć dodatkowe pomieszczenie na okres mrozów. Sporo czasu poświęciłam dziś tej sprawie i udało się. Z konkretną inicjatywą wyszło TTBS, które jest nam bardzo przychylne i wspiera nasze działania. Zaproponowano nam tymczasowe rozwiązanie w postaci wynajęcia dodatkowego pokoju. To pozwoli zorganizować schronienie dla dodatkowych osób - podkreśla nasza rozmówczyni. I dodaje: - Duży mróz to dużo bezdomnych. Problem zawsze się wtedy ujawnia. Na bieżąco informujemy władze miasta, na czele z zastępcą prezydenta Waldemarem Wendrowskim, o aktualnej sytuacji.
Reaguj!
Zawsze, a w szczególności przy tak trudnych warunkach pogodowych, powinniśmy zainteresować się losem osób samotnych. Nie przechodzić obojętnie obok pijanych lub bezdomnych, którzy nie mają gdzie się schronić. Reagować na leżących na ulicy, zwłaszcza jeśli są pod wpływem alkoholu. Zwykło się mówić, że rozgrzewa, ale to złudne ciepło. Tak naprawdę, powoduje jego szybszą utratę - organizm szybciej się przez niego wychładza.
Przy minus 10 stopniach C starszy, schorowany człowiek, który zasłabnie na ulicy umiera po półgodzinie. Osoba pijana - nawet dziesięć minut wcześniej. Dlatego o każdym przypadku zauważenia osoby nieprzytomnej czy też znajdującej się w stanie upojenia alkoholowego, świadczącym, że nie jest ona w stanie sama zadbać o swoje bezpieczeństwo, należy poinformować policję lub pogotowie ratunkowe. Policja współpracuje z przedstawicielami pomocy społecznej, noclegowniami oraz ośrodkami działającymi na rzecz pomocy bezdomnym, a patrole sprawdzają każdy z otrzymanych sygnałów. Jeden telefon może ocalić ludzkie życie - wystarczy wybrać numer 997 lub 112 z telefonów komórkowych.
Chroń się przed mrozem
Silne mrozy są niebezpieczne nie tylko dla osób bez dachu nad głową. Wrażliwi są na nie najmłodsi oraz osoby starsze i schorowane, szczególnie cierpiące na choroby układu krążenia oraz oddechowego. Przy niskich temperaturach muszą ograniczyć przebywanie na dworze (niemowlęta już przy pięciostopniowym mrozie powinny pozostać w domu). Niska temperatura niekorzystnie wpływa na krążenie krwi, obkurczając naczynia krwionośne i upośledzając je. Może to, m.in. wywoływać silne bóle w klatce piersiowej. W skrajnych wypadkach zbyt długie przebywanie na mrozie grozi nawet zawałem serca. Nagły spadek temperatury jest także niekorzystny dla osób cierpiących na astmę oraz przewlekłą chorobę płuc. Osoby starsze lub schorowane decydując się na dłuższe wędrówki powinny przede wszystkim powiadomić o wyjściu z domu swoich bliskich.
Gdy na dworze panuje mróz, trzeba odpowiednio się ubrać. Najlepiej na tzw. cebulkę, wybierając ubrania z naturalnych tkanin. Żadna fryzura nie usprawiedliwia braku czapki - najwięcej ciepła tracimy przez głowę. Konieczne są szalik i rękawiczki. Buty muszą być wygodne, co - po pierwsze - oznacza: luźne, niezaburzające krążenia - po drugie - raczej na płaskich, ale nie gładkich spodach. Panie powinny zrezygnować z kolczyków i klipsów (zwłaszcza, jeśli wybierają się na narty).
Trzy stopnie konsekwencji
Przy temperaturze poniżej zera, zwłaszcza przy silniejszym wietrze, możemy nabawić się odmrożenia. Jako urazy są one podobne do oparzeń, podobnie zatem łagodzi się ich skutki. Tu również mamy do czynienia z trzema stopniami oceny obrażeń, wyższe stanowią większe zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia.
Pierwszy stopień objawia się charakterystycznym zaczerwienieniem i szczypaniem. Najczęściej dotyczy dystalnych, czyli ?wystających? części ciała: palców rąk i stóp, uszu, nosa, policzków. - Wychłodzone części ciała trzeba umiejętnie ogrzać. Nie wolno robić tego nagle. Zbyt duża różnica temperatur jest wyraźnie niewskazana, a nawet szkodliwa, może doprowadzić do pękania naczynek krwionośnych - wyjaśnia ratownik medyczny, instruktor pierwszej pomocy PCK Wojciech Kobacki. - Ogrzewanie zaczynamy od zimnej bieżącej wody, stopniowo zwiększając jej temperaturę aż do pożądanej 36,6 st., którą będziemy odczuwać jako letnią. Gdy nie mamy dostępu do wody, warto choćby odmrożone palce wsunąć pod pachy. Nie przykładajmy ich jednak do równie zimnej kurtki, ale bezpośrednio do ciała. Nie należy masować odmrożonych części ciała ani nacierać ich śniegiem, gdyż łatwo można uszkodzić zmienione chorobowo tkanki.
Drugi stopień odmrożenia jest zdecydowanie groźniejszy. Podobnie jak w oparzeniach na zaczerwienionej skórze pojawiają się wypełnione płynem pęcherze. - Nie wolno ich przebijać! Przez uszkodzoną skórę drobnoustroje chorobotwórcze wnikają dużo łatwiej, a rany goją się dłużej. Z całą pewnością ulgę przyniesie stopniowe ogrzewanie miejsca urazu. Z drugim stopniem odmrożenia wiąże się ból, który powinien dodatkowo zdeterminować nas do konsultacji z lekarzem. Mówiąc ściślej, wystąpienie małych pęcherzyków, w nieznacznej ilości, nie musi nas niepokoić. Pamiętajmy jednak, że w razie jakichkolwiek wątpliwości warto zasięgnąć specjalistycznej porady. Same pęcherze warto zabezpieczyć czystym opatrunkiem.
Najmniej bolesnym, za to najgroźniejszym, jest ostatni w skali, trzeci stopień odmrożenia. Bardzo charakterystyczny, nie sposób pomylić go z niczym innym. Skóra nim dotknięta jest wyraźnie ciemniejsza, aż do barwy granatowej lub nawet czarnej. Tkanki są martwe i łatwo ulegają uszkodzeniu. W szczególnych przypadkach może nawet dojść do oderwania (odpadnięcia) najbardziej narażonych na działanie niskiej temperatury części dystalnych. - Odmrożeń trzeciego stopnia nie ogrzewamy, a jedynie zabezpieczamy delikatnym opatrunkiem osłaniającym wykonanym z gazy i bandaża. Konieczna jest konsultacja medyczna. Poza tym, bardzo istotna jest umiejętność określenia powierzchni ciała objętej urazem. Im większa, tym sprawa jest poważniejsza i tym szybciej poszkodowany winien uzyskać pomoc. Obowiązuje zasada, że powierzchnia zamkniętej dłoni poszkodowanego odpowiada jednemu procentowi powierzchni jego ciała - uzupełnia instruktor.
Zwierzakom też jest zimno
Sierść dość dobrze chroni naszych czworonożnych domowników przed mrozem. Szczególnie wrażliwą częścią ciała są natomiast opuszki łap. Zagraża im śnieg, lód, sól oraz wszelkiego rodzaju środki chemiczne sypane na drogi. Mogą powodować wysychanie oraz pękanie skóry, a nawet powstawanie trudno gojących się i bolesnych ran. Dlatego warto przed każdym wyjściem na mróz posmarować opuszki wazeliną lub maścią witaminową. Po każdym spacerze ważną i niezbędną czynnością jest regularne osuszanie mokrej sierści.
Organizacje działające na rzecz zwierząt apelują o zwrócenie większej uwagi na warunki, jakie im zapewniamy. Trzymane w gospodarstwach psy powinny mieć ocieplone budy, a w największy mróz miejsce w domu. Nie zapomnijmy także o dzikich zwierzętach. Dokarmiajmy ptaki, otwórzmy okienka piwniczne dla żyjących na osiedlach kotów - apelują.
Luty ma być luty
Według prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, to jeszcze nie koniec dokuczliwego spadku temperatury. Nasz kraj nadal będzie pozostawał pod wpływem wyżu znad Rosji, w mroźnej, kontynentalnej masie powietrza. Dwucyfrowe ?minusy? mogą się utrzymywać nawet do połowy lutego. |