tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
UKŁADAMY KOSTKĘ ...
czytaj dalej »

NAPRAWA AGD - lodówki, zamrażarki, pralki ...
czytaj dalej »

REUMATOLOG specjalista internista ANNA GŁOWA - ...
czytaj dalej »
 
Kultura

 Co dalej z bunkrami i trasą?

 
Pięć lat działalności Trasy Turystycznej Bunkier w Konewce to pasmo sukcesów. Jej atrakcyjność doceniły dziesiątki tysięcy turystów i organizacje turystyczne. Niestety wkrótce może okazać się, że lata wytężonej pracy człowieka, który ocalił bunkry od zapomnienia mogą zostać zaprzepaszczone.



W ciągu pięciu lat schrony w Konewce odwiedziło około 100 tysięcy turystów.


Nadleśnictwo Spała po pięciu latach dzierżawy nie zamierza przedłużać umowy Juliuszowi Szymańskiemu, kierownikowi Trasy Turystycznej Bunkier w Konewce. Na użytkowanie terenu ma zostać ogłoszony przetarg. A to może oznaczać, że jeszcze w tym sezonie może zniknąć doceniona prestiżowymi nagrodami i certyfikatami atrakcja turystyczna niedaleko Spały. Nie ma bowiem pewności, czy nowy dzierżawca z takim zapałem i zaangażowaniem będzie chciał rozwijać dotychczasową działalność Szymańskiego. Władze nadleśnictwa przekonują, że nie mają innego wyjścia, ale zapewniają też, że bez względu na wszystko trasa turystyczna pozostanie.

Początek
Poniemieckie monumentalne schrony kolejowe w Konewce od zawsze wzbudzały ciekawość ludzką. Potęgowała ją mroczna tajemnica powstania i przeznaczenia obiektu. Bunkry były prawdopodobnie przygotowywane jako zaplecze dowodzenia dla sztabu grupy Armii Środek przed atakiem hitlerowskich Niemiec na Związek Radziecki. Po agresji 22 czerwca 1941 r. obiekty nie były wykorzystywane w działaniach wojennych. Jednak bardzo interesował się nimi polski wywiad podziemny. Wiadomo już wtedy było, że powstały dwa bliźniacze obiekty w Konewce i Jeleniu.
Nadano im ogólny kryptonim Gefechtstand Anlage Mitte. Inwestycję rozpoczęto wiosną 1940 roku, w kulminacyjnym punkcie pracowało przy niej 3 tys. osób.
Główny obiekt kompleksu w Konewce - żelbetowy bunkier-schron ma 380 m długości, 15 metrów szerokości i 9 metrów wysokości. We wnętrzu, między betonowymi peronami, biegnie tor umożliwiający wjazd całego składu pociągu. Obok schronu kolejowego zbudowano zespół schronów technicznych mieszczących kotłownię, urządzenia wentylacyjne i siłownię elektryczną. Obiekty te łączyły ze schronem kolejowym trzy podziemne kanały techniczne. W skład kompleksu wchodziły również schrony mieszczące stację pomp i uzdatniania wody oraz zbiornik i chłodnicę wody technologicznej.
Pod koniec 1943 r. pojawiły się pierwsze relacje o wjeżdżających do schronu pociągach. Rok później w obiektach utworzono filię tomaszowskich zakładów Daimler-Benz. Mieściły się tam magazyny i warsztaty, w których demontowano uszkodzone silniki przywożone z frontu, odzyskiwano z nich części i remontowano podzespoły. Prace wykonywali robotnicy przymusowi z okolic Tomaszowa oraz jeńcy rosyjscy. W październiku 1944 r. całe wyposażenie warsztatów zdemontowano i wywieziono w nieznanym kierunku wraz z częścią załogi.

Upadek
Po wojnie przestronne schrony wykorzystywane były przez wojsko i firmy państwowe. W Jeleniu była np. centrala rybna. Później, mimo kilku nieznaczących inicjatyw, kompleks zaczął popadać w zapomnienie i ruinę. Mieszkańcy Konewki bardzo negatywnie odnoszą się do tego okresu.
- Teren był pod opieką nadleśnictwa w Spale, ale nikt się nim nie interesował - mówi jedna z mieszkanek. - Ogrodzenie zostało błyskawicznie porozrywane, a to co dalej się tu działo, to już była tragedia.
Mieszkańcy opowiadają o tym, jak okoliczne lasy nawiedzali miłośnicy militariów, a raczej mocnych wrażeń. Spod ziemi wydobywana była drobna amunicja. Zdarzała się również ta większa, o wiele niebezpieczniejsza, artyleryjska. Oczywiście przez cały czas odbywały się tam libacje alkoholowe i inne podejrzane imprezy. Bunkry przy okazji dewastowano i powoli okradano z elementów metalowych.
- Naprawdę nie było tu spokojnie i bezpiecznie - mówi nasz rozmówca, długoletni mieszkaniec Konewki. - Strach było zbliżać się w tamte rejony.
Przez te wszystkie lata nadleśnictwo nie miało kompletnie pomysłu na to, jak zmienić tę sytuację. Tak było do 2005 roku, kiedy kompleksem zainteresował się miłośnik historii z Łodzi. Juliusz Szymański był nie tylko ogarnięty pasją, chciał działać i miał wizję. W przeciągu pięciu lat jego działalności malutką i zapomnianą Konewkę odwiedziło około 100 tysięcy turystów.

Narodziny
- To był czas spełniania marzeń, ale przede wszystkim konstruktywnej pracy - mówi Juliusz Szymański. - Na teren, na którym znajdował się kompleks, wszedłem jako dzierżawca 1 czerwca 2005 roku. Przyglądałem się zniszczeniom. Wiedziałem, że prac rewitalizacyjnych będzie na najbliższe kilkanaście lat. Nie zrażałem się i wraz z innymi miłośnikami militariów wzięliśmy się do roboty. Obiekty oczywiście pochłaniały wiele pracy i pieniędzy. Nie można było mówić o zarabianiu na nich. W bólach powstała jednak Trasa Turystyczna Bunkier w Konewce - dodaje.
W pierwszym roku działalności schrony i teren wokół nich zostały przystosowane do potrzeb ruchu turystycznego. Wytyczono ścieżki, wydzielono i ogrodzono parking dla samochodów. Od podstaw wykonano przyłącze elektryczne, które pociągnięto również do wnętrza schronu kolejowego. Naprawiono zdewastowaną podłogę nad torowiskiem, zamontowano przy niej barierki, odkopano i oczyszczono podziemne kanały techniczne wraz z odpływami deszczówki. W końcu uwagę można było poświęcić zaczątkom ekspozycji militariów. Z dumą pokazano pierwszą wystawę.
Z każdym rokiem pracy jednak przybywało. Położono 60 metrów nowej podłogi, a także schody do kanałów technicznych, w których zainstalowano ponadto bezpieczną instalację elektryczną. Odnowiono posadzki w schronach. Aż wreszcie zabrano się również za porządkowanie terenu. Przed schronem kolejowym wyrównano go tłuczniem. Trzeba było zabezpieczyć studzienki, ustawić ławki, stoły i zrobić zadaszenia.
W 2009 roku montowano resztę barierek bezpieczeństwa, odwodnienie deszczowe, odnowiono ściany i strop przedsionka schronu kolejowego, po raz kolejny wyrównany został teren przed schronem i szlak wokół niego. Prace wciąż dawały nowe efekty i satysfakcję, gdyż co sezon trasę turystyczną zaczęło odwiedzać ponad 20 tys. turystów.

Rozwój
Obecnie odwiedzający mogą podziwiać nie tylko monumentalne budowle. Wewnątrz schronu kolejowego zorganizowano pokaźną ekspozycję militarną. Świetnie funkcjonuje również sklepik z pamiątkami i wydawnictwami. Trzeba zaznaczyć, że przy trasie turystycznej wydawana jest bezpłatna „Gazeta Bunkrowa” oraz „Kurier Spalski”, które poza funkcjami informacyjnymi i promocyjnymi, przekazują także treści dotyczące historii regionu, zabytków i przyrody.
W sezonie organizowanych jest kilka wystaw czasowych i obleganych pikników i rekonstrukcji historycznych. Zawsze można również usiąść przy ognisku i posilić się. Dla chętnych przygotowane są przejażdżki zabytkowymi pojazdami.
Jednak działalność trasy na tym się nie kończy. Miłośnicy bunkrów prowadzą współpracę m.in. z muzeum w Tomaszowie, Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi i łódzkim oddziałem IPN.
Dokonania garstki osób zauważyła również Polska Organizacja Turystyczna, która w 2006 roku przyznała Trasie Turystycznej Bunkier w Konewce certyfikat najlepszego produktu turystycznego województwa łódzkiego. Ponadto w 2008 r. przyznano jej tytuł honorowego ambasadora Spały i certyfikat w konkursie „Perły w Koronie Ziemi Łódzkiej” za zajęcie drugiego miejsca w plebiscycie na 10 największych atrakcji turystycznych woj. łódzkiego.
Okazuje się, że działania trasy turystycznej doceniają również biologowie, a dokładnie ichtiolodzy z Uniwersytetu Łódzkiego i Państwowej Akademii Nauk. Strzeżony i zamykany na zimę kompleks upatrzyło sobie na okres hibernacji wiele gatunków nietoperzy, również tych pod ścisłą ochroną. Jest to obecnie bez wątpienia największa sypialnia latających ssaków w centralnej Polsce.

Zmierzch?
Dwa lata temu miłośnicy regionu po raz pierwszy z niepokojem patrzyli na to, co dzieje się wokół trasy turystycznej. Wtedy Nadleśnictwo w Spale podniosło Juliuszowi Szymańskiemu koszt dzierżawy o 400 procent. Ówczesny nadleśniczy tłumaczył to tym, że trasa korzystała początkowo z ulgi finansowej. Wielu obserwatorów tłumaczyło ten fakt zwęszeniem zysku przez nadleśnictwo. Juliusz Szymański ostatecznie przystał na warunki.
Jednak w tym roku, wraz z końcem maja, wygasa umowa dzierżawy. Już na początku grudnia ubiegłego roku Juliusz Szymański występował do nadleśnictwa z prośbą o jej przedłużenie. 13 lutego 2010 roku otrzymał pismo, w którym nie było konkretnej odpowiedzi. Dopiero 18 marca nadleśnictwo poinformowało go, że „Po rozpoznaniu sprawy i uwzględnieniu obowiązujących nas przepisów konieczne będzie przeprowadzenie przetargu nieograniczonego na zawarcie umowy dotyczącej gruntów leśnych wraz z usytuowanymi na niej schronami...”
- Nie rozumiem takiej postawy - mówi Juliusz Szymański. - Wcześniej rozmawiałem z pracownikami nadleśnictwa i wyrażali aprobatę dla mojej działalności. Tymczasem w piśmie nie ma nawet podstaw prawnych, które tłumaczyłyby podjęte działanie. W Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi uzyskałem informację, że przedłużenie dzierżawy (najmu) nie wymaga obligatoryjnego rozpisania kolejnego przetargu. Tak wynika zresztą z art. 38 ustawy o lasach.
Nadleśniczy Nadleśnictwa Spała zaznacza, że nie ma jeszcze ostatecznej decyzji co dalej z tym terenem. - Zmierzamy jednak w kierunku przetargu - wyjaśnia Przemysław Grabowski. - Zapewniam jednak, że zrobimy wszystko, by został zachowany obecny wizerunek kompleksu i działalność trasy turystycznej, gdyż to ważna wizytówka naszego regionu.

Troska
Za Juliuszem Szymańskim i jego dokonaniami w Konewce stanęły murem samorządy, organizacje i stowarzyszenia. Pisemne poparcia napłynęły ze starostwa i gminy Inowłódz, a także z Lokalnej Organizacji Turystycznej, Stowarzyszenia Miłośników Architektury i Techniki Militarnej „Labirynt”, Uniwersytetu Łódzkiego i innych podmiotów.
Wszyscy wyrażają zaniepokojenie dalszymi losami terenu, obiektu i trasy turystycznej.
Pewne jest, że Juliusz Szymański do przetargu stanie, ale nie wiadomo, jaki ostatecznie będzie jego wynik.
- Trasa Turystyczna Bunkier w Konewce to już marka - mówi mężczyzna. - Boję się, że przyciągnie ona bogate podmioty, które będą chciały prowadzić trasę nawet po zaniżonych kosztach i oczywiście na niej zarabiać.
Tego boją się wszyscy. Nadleśnictwo nie będzie bowiem w stanie określić wszystkich szczegółów w umowie. A czy komercyjnemu podmiotowi będzie zależało na dotychczasowych priorytetach?
- Nasze działania nie są poświęcone jedynie działalności komercyjnej, ale są również działaniami wynikającymi z naszej pasji, krzewienia wiedzy historycznej, szacunku dla przyrody oraz chęci uczestniczenia w działaniach na rzecz społeczności lokalnej - mówi Szymański. - Chcieliśmy się rozwijać. Dotychczasowy 5-letni okres najmu nie pozwalał mi bowiem na skorzystanie z dofinansowania unijnego ze względu na przepisy. Jednak to by się zmieniło, gdybym miał 7 lat nieprzerwanej działalności.
Obecnie w kompleksie zaprzestano jakichkolwiek prac. Ze względu na późne i niepewne decyzje nieprowadzone są przygotowania do sezonu, rezerwacje dla wycieczek czy akcje promocyjne.
- Czy decyzji nie można było podjąć wcześniej? - pyta Szymański. - Jeżeli przetarg wygra inny podmiot, to muszę wywieźć dwa tiry zgromadzonych eksponatów. Jednak najgorsze jest to, że można stracić sezon.


war   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 14 (1029) z dnia 8 Kwietnia 2010r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator